Rozdział 42 — Do lasu

Komnata wciąż drżała od echa wyroku, gdy strażnicy wywlekli ich na zewnątrz.

Łańcuchami ze srebra spętany Lucas walczył z każdym krokiem, jego głos zachrypnięty od gniewu. „Pożałujecie tego! Wszyscy! Słyszycie mnie? To nie koniec!”

Mój ojciec, Beta Maverick, szarpał się w uścisku strażników, jego ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie