Rozdział 67 - Trzeci Cień

Sen przytłoczył mnie jak ogień.

Nie byłem już w hotelu – stałem boso w lesie, a księżyc nad głową był spuchnięty i krwisto-czerwony, kapiący światłem jak rozlane wino. Drzewa wznosiły się jak strażnicy, cienie wiły się między ich korzeniami. I z tych cieni czułem go, zanim go zobaczyłem.

Tyson.

W...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie