Rozdział 77 - Kłopoty dla wszystkich trzech

Toren nie powiedział ani słowa—po prostu się poruszył.

W jednej chwili stałam tam, oszołomiona alkoholem i adrenaliną; w następnej byłam w powietrzu.

Zaskoczony oddech wyrwał mi się z ust, gdy podniósł mnie jakbym nic nie ważyła, przerzucając mnie przez ramię. Jego uchwyt był jak żelazna obręcz—je...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie