Rozdział 85 - Brakujące obligacje

„W porządku,” wychrypiałam, mój głos był cichy, ale stanowczy.

Wszyscy troje zamilkli, ponownie zwracając się ku mnie.

Uścisk Torena się zacieśnił, jego ręka ochronnie przesunęła się za moją głowę. „Nigdy nie mów tego tak, jakby to nic nie znaczyło,” wyszeptał do mojej skóry. „Nie jesteś w porządk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie