Rozdział 14 14

„Mhm.” Wklepuje coś w telefon z prędkością karabinu maszynowego. „Liczą sobie dziesięć tysięcy rocznie. Totalnie ekskluzywnie. Chodzi tam chihuahua prezydenta miasta.”

No jasne, że chodzi.

„Rufus nie potrzebuje—”

„Myślę, żeby go tam zapisać.” Zerka na mnie przez może pół sekundy. „Na takie… prawd...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie