Rozdział 29 29

Za każdym razem, kiedy sadzał mnie przed ekranem, ona w moich oczach coraz bardziej gniła. Zacząłem nienawidzić samego widoku jej twarzy. Nabierała mnie. Uśmiechnięte zdjęcie — młoda, piękna — było kłamstwem, czystą zasłoną dymną i pieprzonymi sztuczkami jak u iluzjonisty, a ja to łyknąłem jak pelik...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie