Rozdział 2 Rozdział 2
CHIARA: To dezorientuje personel medyczny. Powinnam goić się szybciej dzięki krwi Alfy, bo jestem człowiekiem, ale oni tego nie zauważyli, albo przynajmniej nie złapali mnie na podmianie. Robię to od dziesiątego roku życia, odkąd tu trafiłam.
IESHA: Wiedziałam, że Valen będzie chciał się zemścić na Chiarze. Poszłam do dyrektora, ale on nic nie zrobił, żeby jej pomóc. Po prostu pozwolił, żeby to się stało, a potem, gdy skończyli, wezwał ekipę medyczną. Drań. Nie jestem sierotą, ale jestem omega, więc muszę trzymać się z daleka od wilków z rangą. Chciałabym tylko, żeby przestała ich drażnić; jej życie byłoby łatwiejsze, gdyby to zrobiła. Połączyłam się z tatą. "Chi jest znowu w klinice; pójdę do niej po szkole, jeśli to ok?" "Co się tym razem stało?" "To samo co ostatnio, Valen i jego ekipa." "Tylko nie zostawaj długo." "Dziękuję, Tato." "Proszę bardzo, tylko uważaj." "Będę." Zakończyłam połączenie i ruszyłam do kliniki. Znalazłam ją w pokoju z dwoma innymi pacjentami; wyglądała blado i krucho. "Hej," powiedziałam cicho, siadając przy jej łóżku. "Hej, jak tam?" "Co przegapiłam na szóstej lekcji?" "Pani Marsh dała nam pracę domową na temat książki, która musi być gotowa przed końcem roku, a to za dwa i pół miesiąca. Musi mieć co najmniej 500 słów, oprócz wszystkiego innego, co mamy do zrobienia." "Jakiej książki?" zapytała. "Twojej ulubionej, Drakuli." "Tak." To był pierwszy raz, kiedy naprawdę zobaczyłam jej uśmiech; była szczerze szczęśliwa z czegoś. "Wiesz, jak długo będziesz tu tym razem?" zapytałam. "Nie, jeszcze nic mi nie powiedzieli." "Dlaczego ich drażnisz?" "Po prostu mówię prawdę; wszyscy wiedzą, jak bardzo Luna nas nienawidzi, "Jak jesteśmy "MARNOTRAWSTWEM PRZESTRZENI I ZASOBÓW." Użyła palców do zrobienia cudzysłowu. "Ale gdyby nie my, jej nowy solarium nigdy by nie powstało." powiedziała. I to prawda, bez pomocy sierot, solarium by nie powstało. Oczyścili teren. Przesunęli kamienie i głazy. Wyznaczyli wymiary. Resztę wykonali kontraktorzy. Zaoszczędzili rodzinie Alfy czas i pieniądze. Ale Luna tego nie widzi; używa sierot jako niewolniczej siły roboczej.
CHIARA: "I wszyscy wiemy, że Ekipa z Rangą to jej egzekutorzy, więc po prostu mówię prawdę. Esha, możesz przynieść mi moją kopię Drakuli?" zapytałam ją. "Pewnie, gdzie ją znajdę?" zapytała mnie. "Idź do mojego pokoju i w dolnej szufladzie nocnego stolika po mojej stronie pokoju." powiedziałam jej. "Czy potrzebujesz czegoś jeszcze?" zapytała mnie. "Nie, tym razem przysłali ze mną mój plecak ze wszystkimi szkolnymi rzeczami." powiedziałam. Pokiwała głową. "Wrócę niedługo." "Ok." Nie mamy dużo przestrzeni dla siebie w sierocińcu; każda osoba ma połowę szafy i nocny stolik z trzema szufladami. Łóżko jednoosobowe. To wszystko. Szafa ma dwie pełnowymiarowe szuflady pod częścią na wieszaki; możemy mieć jedną lub podzielić je na pół. Moja współlokatorka i ja zdecydowałyśmy się wziąć po jednej, ale część na wieszaki musimy podzielić. To ok, bo mam tylko trzy sukienki świątynne do powieszenia. Reszta moich rzeczy jest podzielona między szuflady, więc moje osobiste kosmetyki są w drugiej szufladzie stolika, moje bielizna jest w górnej szufladzie, a reszta moich ubrań jest złożona i w szufladzie szafy. Ta dolna szuflada to moja szuflada z drobiazgami, tam trzymam rzeczy, które mają dla mnie największe znaczenie. Mam tam dwie koszule mojego najlepszego przyjaciela, wraz z wszystkim, co mi kiedykolwiek dał. I kilka rzeczy, które mu dałam, a które zabrałam z jego pokoju po jego śmierci. W tym pieniądze, które znajdowaliśmy na ulicach lub parkingach.
IESHA: Poszłam prosto do sierocińca i do pokoju Chiary. Otworzyłam dolną szufladę jej stolika nocnego i znalazłam jej egzemplarz Draculi. Zauważyłam dwie koszulki i mały scyzoryk; miał perłowo-niebieską rączkę z wyrytymi inicjałami J.C. Pokręciłam tylko głową. Wzięłam książkę i zamknęłam szufladę. Gdy odwracałam się, żeby wyjść, do pokoju weszła współlokatorka Chiary. "Co ty tu robisz?" zapytała mnie. "Przyszłam po książkę Chiary. Musimy napisać raport z Draculi przed końcem roku szkolnego." odpowiedziałam jej. "Tyle razy już czytała tę książkę, że powinna umieć napisać ten raport z zamkniętymi oczami." powiedziała. "Zgadzam się." odpowiedziałam, po czym wyszłam i wróciłam do kliniki. Gdy wróciłam, Chiara wyglądała tylko trochę lepiej. "Przyszli i powiedzieli, że będę musiała tu być co najmniej przez dwa tygodnie, może dłużej, jeśli się nie wyleczę." "Chi, znowu przegapisz bal. Przysięgam, że robisz to celowo, żeby uniknąć chodzenia na takie rzeczy." powiedziałam do niej. "Nie, nie robię tego. Nie mogę nic poradzić na to, że egzekutorzy Luny to banda gorących głów, którzy nie potrafią kontrolować swojego temperamentu ani siły." powiedziała. "Co powiedzieli, że tym razem jest nie tak?" "Praktycznie to samo co ostatnio, stłuczone i pęknięte żebra, stłuczona kręgosłup. Ale przynajmniej nie są złamane. I wstrząs mózgu." "Och, Chi!" "Hej, wszystko w porządku, ok, po prostu proszę przynieś mi moje zadania domowe, to wszystko, o co proszę." "Przyniosę. Ale muszę wracać do domu." Kiwnęła głową, a ja wyszłam.
CHIARA: Po tym jak Iesha wyszła, zrobiłam sobie wygodnie, otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Nie czytałam długo, kiedy przyszła pielęgniarka, żeby mnie sprawdzić. "Chiara, nie powinnaś czytać z wstrząsem mózgu." powiedziała. "Przepraszam, Pielęgniarko Baker, ale mam do napisania raport na koniec roku, 500 słów, więc muszę to kiedyś zrobić." odpowiedziałam jej. "Poza tym, mam jeszcze inne zadania domowe." dodałam. "No dobrze, możesz pracować nad tym tylko do kolacji, potem będziesz musiała poczekać do rana, żeby zrobić cokolwiek więcej." powiedziała. "Po kolacji dostaniesz też kolejną torbę krwi." dodała. Kiwnęłam tylko głową, nie mówiąc nic. Gdy wyszła, wyjęłam zeszyt i zaczęłam zapisywać notatki i myśli, układając raport, zanim go właściwie napiszę. To będzie najłatwiejsze zadanie, jakie zrobiłam. Resztę zadań domowych zrobię rano. Po kolacji, nocna pielęgniarka przyniosła kolejną torbę krwi do podłączenia do mojego kroplówki. Dała mi też coś, żeby mnie uśpić. Sprawdziła moje parametry i wyszła. Patrzyłam na zegar, a 15 minut po jej wyjściu, znów to wymieniłam. Wróciłam do łóżka i zasnęłam. {Jace, proszę, nie idź; oni cię tam nie chcą! Nie obchodzi mnie, że cię zaprosili. To pułapka; drużyna Rankingowa cię skrzywdzi, albo gorzej! Proszę, proszę, nie idź!} błagałam raz za razem, z łzami w oczach.
