Rozdział 116: Mój mały lis.

Vittorio – POV

Biegła do mnie, jakbym był jedyną rzeczą, która miała sens.

W tym czerwonym bikini. Wciąż boso. Włosy rozwiane przez wiatr. Oczy szeroko otwarte i szklisty, jakby czekała cały dzień, żeby zobaczyć mnie żywego.

W chwili, gdy ją zobaczyłem—cholera. Nie mogłem myśleć. Nie mogłem oddy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie