Rozdział 51: Notatka kłamcy

Z punktu widzenia Katariny: Wciąż w szpitalu

Szpital czuł się jak klatka.

Było tu zbyt biało. Zbyt cicho. Zbyt wolno.

Nawet cisza brzęczała. Jakby mnie nienawidziła. Leżałam tam, wpatrując się w sufit i licząc pęknięcia w farbie po raz setny. Vittorio nadal był głównie nieprzytomny. Czasami mamrot...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie