Rozdział 140

– Co? – warknęła Cassidy, marszcząc brwi. – Przecież trzyma pan nakaz sądowy w ręku. Nawet jest podpisany przez sędziego. Pana prawnik pana okłamuje.

Samuel przycisnął kciuk do telefonu i mruknął:

– Ma pani tryb głośnomówiący.

– Dzień dobry, pani Everett. Mówi mecenas Charles Montague, adwokat pan...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie