
Zabójcza cisza (zakończone)
Terra Matthews · Zakończone · 215.4k słów
Wstęp
Szesnastoletnia dziś Vivian po raz pierwszy spotyka swoją biologiczną rodzinę, ale wcale nie pali się do tego, żeby ich bliżej poznać. W jej przeszłości kryje się zbyt wiele tajemnic – takich, które obróciłyby rodzinę przeciwko niej, gdyby kiedykolwiek wyszły na jaw.
Rodzina Vivian również coś ukrywa. Ich sekrety zderzają się z tymi, o których dziewczyna za nic w świecie nie chce mówić. Gdy ich dwa światy zaczynają się ze sobą mieszać, Vivian musi zdecydować, czy może im powierzyć swoją przeszłość, czy potrafi zaakceptować, kim naprawdę są, i czy „rodzina” w ogóle ma dla niej jakiekolwiek znaczenie.
Rozdział 1
Rzeczy miały się naprawdę nieźle, jeśli chodzi o tegoroczny bal charytatywny.
Co roku w tygodniu poprzedzającym imprezę zawsze coś szło nie tak, wywołując istny sajgon i desperackie próby poskładania wszystkiego do kupy, zanim nadejdzie wielki dzień.
Samuel Devreaux obserwował swoich ludzi, jak sortowali dostarczone już wcześniej materiały, tak żeby w dniu imprezy mogli od razu zacząć wszystko rozstawiać, nie przeszkadzając przy tym urodzinom, które miały rezerwację sali aż do wczesnego popołudnia tego samego dnia.
Będzie ciasno: tylko dwie godziny na całkowite ogarnięcie sali i przygotowanie jej na bal. Ale Samuel wiedział, że jego ekipa działa sprawnie. Zdążą z zapasem kilku minut, jeśli on będzie miał w tej sprawie coś do powiedzenia.
Z głośnika telefonu dobiegły pierwsze takty motywu z „Law & Order”, a Samuel zerknął w dół, wyciągając komórkę z kieszeni. Wiedział, jeszcze zanim spojrzał na ekran, że dzwoni jego prawnik, Charles Montague.
– Słucham? – rzucił, gdy tylko połączenie się zestawiło i przyłożył aparat do ucha.
– Samuel – przywitał go prawnik, głosem, jakby wypalał dwie paczki dziennie, choć w rzeczywistości nigdy nawet nie tknął papierosa. – Jesteś w Bolivarze?
– A gdzie niby miałbym być? – odparł Samuel prawie znudzonym tonem, jednocześnie unosząc rękę, żeby skorygować kogoś, kto ustawiał krzesła w złym miejscu magazynu. Miały być ostatnią rzeczą rozkładaną w sali balowej, więc powinny stać na samym końcu, pod ścianą.
– A, dobrze, dobrze. Muszę z tobą porozmawiać – na osobności – jak przyjadę.
To zdanie natychmiast podrapało Samuela w ciekawość.
– W jakiej sprawie? – zapytał. W głowie przelatywało mu właśnie kilka możliwych powodów takiej nagłej wizyty.
Jako właściciel kilku luksusowych hoteli i ekskluzywnych restauracji, Samuel miał na koncie zarówno świetną, jak i fatalną prasę. Od mniej więcej dekady musiał się użerać z pozwami o zniesławienie – ludzie rozpuszczali plotki, że jest zamieszany w przestępcze podziemie, które rzekomo po cichu rządzi miastem.
Nie miało znaczenia, że technicznie rzecz biorąc nie był częścią tego podziemia, tylko jednym z tych, którzy naprawdę nim kierowali; plotki trzeba było dławić w zarodku, a dobre imię trzymać w nieskazitelnym stanie, jeśli chciał dalej bez przeszkód robić tu interesy.
Policja lubiła go ciągnąć za język w sprawie różnych przestępstw, ale Charles perfekcyjnie robił za tarczę. Zawsze pilnował, żeby gliniarze nie wpadli na nic, na co natknąć się nie powinni.
Prawnik był rekinem, i właśnie dlatego Samuel płacił mu nie tylko sowitą stałą stawkę, ale i znacznie więcej. Dobry prawnik to była podstawa dla kogoś na jego poziomie i nie zamierzał na tym oszczędzać.
– Będę za dziesięć minut – oznajmił Charles swojemu klientowi, po czym się rozłączył.
Marszcząc brwi, Samuel popatrzył jeszcze przez chwilę na ekran telefonu, po czym wsunął go z powrotem do kieszeni.
Przesunął wzrokiem po całym pomieszczeniu, po czym skinieniem głowy przywołał jedną z bardziej doświadczonych pracownic.
– Tak, proszę pana? – spytała, stając przed nim na baczność, z dłońmi splecionymi za plecami.
– Claudia, tak?
Zauważył, jak jej policzki delikatnie różowieją, i powstrzymał się przed lekkim uśmiechem. Znajomość imion ludzi pracujących dla niego – zarówno po legalnej, jak i tej drugiej stronie interesów – była częścią wizerunku, który przez lata budował wokół postaci Samuela Devreaux, znanego światu.
– T-tak, proszę pana, to ja.
– Dobrze. Zostawiam panią tutaj odpowiedzialną. Proszę dopilnować, żeby wszystko było dobrze posegregowane, bo inaczej cały montaż zamieni się w katastrofę.
– Oczywiście, proszę pana. Dziękuję.
Samuel obdarzył kobietę ciepłym uśmiechem, mijając ją i wychodząc z magazynu. Dopiero kiedy upewnił się, że nikogo w pobliżu nie ma, pozwolił, by uśmiech zniknął, zastąpiony bardziej naturalnym dla niego, obojętnym wyrazem twarzy.
Jego życie, przynajmniej na papierze, wyglądało świetnie – interesy radziły sobie znakomicie, a jego dzieci były już prawie wszystkie dorosłe i, na ogół, trzymały się z daleka od kłopotów. A jednak w środku czuł pustkę, jakby nic z tego tak naprawdę nie miało znaczenia.
Każdego dnia zakładał na twarz całe mnóstwo masek, żeby nikt się nie domyślił, że został z niego tylko pusty, dźwięczący skorupiasz po człowieku, którym kiedyś był. Ojciec, szef, bandyta, przedsiębiorca… po prawie dwóch dekadach noszenia te maski były bez skazy, dopracowane jak dobrze skrojony garnitur.
Prawie dwie długie, męczące, rozdzierające dekady.
Z rękami wsuniętymi teraz w kieszenie spodni Samuel czekał na windę, która miała zawieźć go do gabinetu na siódmym piętrze.
Prawdę mówiąc miał biuro też na parterze, takie „oficjalne” — do spotkań z ważnymi ludźmi z zewnątrz. Ale to na siódmym piętrze służyło do… bardziej wrażliwych rozmów. Skoro Charles wyraźnie powiedział „na osobności”, lepiej było skorzystać z miejsca stworzonego do delikatnych, poufnych spraw.
Samuel ledwo zdążył usiąść za wielkim, dębowym biurkiem, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odchylając się lekko na oparcie fotela, zerknął na podgląd z kamery skierowanej na wejście do gabinetu i zauważył, że Charles przyszedł wcześniej, niż zapowiadał.
„Proszę,” rzucił Samuel, pochylając się nad biurkiem i splatając dłonie. Oparł podbródek tuż nad skrzyżowanymi palcami i skinął prawnikowi głową, gdy tamten wszedł do środka.
Charles Montague był w połowie czterdziestki, jak na faceta raczej niski i trochę przy kości. Włosy posiwiały mu już w wieku dziewiętnastu lat, trzymał je więc krótko przycięte, porządne, bez ekstrawagancji. „Dziękuję, że znalazł pan dla mnie czas tak z dnia na dzień,” powiedział prawnik do swojego klienta, siadając naprzeciwko Samuela.
„O co chodzi, Charles? Mam teraz urwanie głowy.”
„Rozumiem, Samuel,” odparł Charles, wyciągając z kieszeni lnianą chusteczkę i osuszając nią pot, który zebrał mu się wokół szyi. Dwaj mężczyźni od lat byli na ty, ich relacja w zasadzie ocierała się już o przyjaźń, choć żaden z nich nie nazwałby tego głośno. „Ale z tym nie mogłem czekać.”
Minuta milczenia rozciągnęła się między nimi jak guma do żucia, zanim Samuel uniósł brwi. „No?” Zauważył, że jego prawnik wygląda na skrępowanego, wręcz nieswojo, jakby sprawa, z którą przyszedł, dusiła go od środka.
„Nie bardzo wiem, jak to ująć, więc powiem wprost,” westchnął w końcu Charles, kładąc skórzaną aktówkę na kolanach. Wyjął z niej dwie teczki z brązowego kartonu, po czym odsunął aktówkę na bok, obok krzesła. „Miesiąc temu znaleziono niezidentyfikowane szczątki, a teraz udało się ustalić, że należą do Annie Devreaux.”
Kiedy Charles mówił, położył pierwszą teczkę na biurku Samuela, ale klient znieruchomiał w fotelu w momencie, gdy padło imię jego zaginionej żony.
Siedemnaście lat temu zniknęła bez śladu. Dopiero co los obdarzył ich trzecim synem, kiedy to się stało. Samuel poderwał wtedy na nogi wszystkich. Wykorzystał każdą, absolutnie każdą znajomość, jaką przez lata sobie wyrobił — wciągnął w to nawet policję — i ostatecznie nie miał w ręce nic. Zero. Pustkę.
Kobieta jakby zapadła się pod ziemię.
Plotek było pod dostatkiem: że uciekła, że mąż ją zabił, zwłaszcza gdy po jej zniknięciu coraz głośniej szeptano o powiązaniach Samuela z przestępczym półświatkiem. Ale nikt nie był w stanie niczego udowodnić. Sprawa od lat była lodowato zimna, choć Samuel wciąż trzymał na niej ludzi, kazał drążyć, pytać, szukać.
Annie była dla niego całym światem. Kocham cię — to były dla niej zawsze za słabe słowa; nawet teraz nie potrafiłby ubrać tego w język, który by wystarczył. Jej zniknięcie złamało go doszczętnie, zostawiając po dawnym Samuelu jedynie pustą, pękniętą skorupę.
Ich trzej synowie zostali bez matki i bez odpowiedzi, dokąd odeszła. Jemu samemu przyszło wychowywać ich tak, jak — jego zdaniem — Annie by tego chciała. I w głębi duszy ciągle się bał, że zawodzi i ją, i chłopców.
A teraz, po tylu latach, słysząc, że znaleziono jej szczątki — że ona naprawdę nie żyje — czuł cholernie gorzki smak ulgi.
Dawało mu to domknięcie, jakieś zamknięcie historii jej zniknięcia. Tylko że niewiele więcej. Zniknęła, bo od razu umarła? Czy stało się to później?
Ostatnie Rozdziały
#183 Rozdział 183 - Epilog 5/5
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#182 Rozdział 182 - Epilog 4/5
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#181 Rozdział 181 - Epilog 3/5
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#180 Rozdział 180 - Epilog 2/5
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#179 Rozdział 179 - Epilog 1/5
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#178 Rozdział 178 - Vivian
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#176 Rozdział 176 - Teodor
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#174 Rozdział 174 - Laurent
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.












