Rozdział 131 *

Perspektywa Scarlett

W duchu zwyzywałam samą siebie. Idiotka. Totalna idiotka.

– Kiedy terroryści zaatakowali szpital – zaczęłam, starając się brzmieć swobodnie. Na luzie. – Jakiś zamaskowany facet uratował mnie i doktora Patterson. Żaden big deal.

Oczy Damona się zwęziły.

– Dlaczego nagle o nim...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie