167

Punkt widzenia Liny

Eteryczny gaj znika jak poranna mgła, a ja z nagłą gwałtownością wracam do twardej rzeczywistości naszej sypialni. Moje kolana uginają się pod intensywnością przejścia, chwytam się parapetu, żeby się ustabilizować, serce bije mi jak oszalałe, a słowa Bogini Księżyca brzmią w...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie