Rozdział 56

"Te rany się nie goją.

Szok mnie opanował, zamrażając w miejscu. Coś blokowało regeneracyjne moce niedźwiedzia. Odwróciłem się ostrożnie, powoli, by spojrzeć na Lyrę Mroźny Kieł. Jej oczy wciąż jarzyły się nieziemskim blaskiem, włosy tańczyły w nieistniejącym wietrze. Ręka pozostała uniesiona, dłoń ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie