Rozdział 66

"Sięgnęłam po broń, nie spuszczając oczu z coraz większego zagrożenia. Moje palce zacisnęły się na rękojeści. Po szybkim obrocie broni, wycelowałam. Niedźwiedź zatrzymał się, parskając.

Lyra, nie strzelaj. Jesteście bezpieczni. To ja.

Moja szczęka opadła. "R-Ryker?" Wypuściłam długi, drżący oddech....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie