rozdział 13

Z perspektywy Emmy:

Kiedy podeszłam do stolika Daniela, wstał z tą naturalną gracją, która wydawała się jego drugą naturą.

Jego uśmiech był ciepły, ale powściągliwy—idealna równowaga między przyjaznym a nieprzekraczającym granic.

„Emma, proszę, usiądź,” wskazał na krzesło naprzeciwko siebie. „Pozwol...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie