rozdział 177

Perspektywa Emmy:

Sen przyszedł powoli.

Daniel stał obok mnie, ubrany w ciemnoszary sweter i khaki. W rękach trzymał głęboko niebieski parasol — taki z długą drewnianą rączką, jak z jakiegoś starego filmu.

Scena wydawała się boleśnie znajoma, jak déjà vu owinięte w bawełnę. Byłam tu wcześniej — *był...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie