Rozdział 104

Ezra

– O jaaa… taaak… o Boże, skarbie… – jęczy Wren, odchylając głowę do tyłu, kiedy podskakuje na moim twardym jak skała kutasie.

Jedną rękę mam na jej talii, drugą opieram o materac, wychodząc jej naprzeciw każdym pchnięciem. Oplatam ją dłońmi za biodra i lekko do siebie przyciągam.

Jęczy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie