Zakochać się w motocykliście: Dziewczyna wiceprezesa

Zakochać się w motocykliście: Dziewczyna wiceprezesa

Lily S.W · Zakończone · 210.4k słów

1.1k
Gorące
71.1k
Wyświetlenia
4.4k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

– Czujesz to, Wren? Tę siłę między nami?
Jego oczy ciemnieją, uciekają na moje usta.
– To jest popieprzone. Twój brat poderżnąłby mi gardło tylko za to, że stoję tak blisko. Ale powiedz mi, ptaszyno – jego oddech muska moją skórę – trzęsiesz się, bo mnie nienawidzisz… czy dlatego, że pragnęłaś tego tak samo mocno jak ja?

Wren była pewna, że zakopała chaos Nowego Orleanu na zawsze – kluby, lojalności wyżarte krwią, facetów, którzy żyli i ginęli w swoich skórzanych barwach.
Seattle dało jej wszystko, o czym kiedykolwiek marzyła: wolność, miłość, przyszłość.

Jednak jedna zdrada wszystko rozsypuje.

Ściągnięta do domu przez tragedię, Wren trafia pod czujne oko Ezry Jaxa – wiceprezesa Raven Reapers MC i najlepszego kumpla jej brata. Jest wkurzający, niebezpieczny i zdecydowanie zbyt kuszący jak na faceta, którego nie powinna nawet tknąć.

Im mocniej Wren zostaje wciągnięta z powrotem w jego świat, tym wyraźniej widzi, że nic w jej przeszłości – ani w samym Ezrze – nie jest takie, jak sobie wmawiała.

W chaosie gangowych wojen, narastających długów i starych zdrad on staje się jedyną stałą. Im mocniej Wren z nim walczy, tym bardziej w niego wpada. A im mocniej on ją odpycha, tym bardziej śmiertelne staje się jego przyciąganie.

Bo w tym świecie miłość nie jest słodka.
Jest brutalna. Krwawa.
I prędzej czy później złamie ich oboje.

Kiedy lojalność znaczy wszystko, a miłość może kosztować życie, czy Wren zaryzykuje serce dla jedynego mężczyzny, którego nigdy nie miała pokochać?

Rozdział 1

Wren

– Gratulu— – mruczę, mrużąc oczy w ekran, bo podpis za nic nie chce się wyostrzyć.

Przekręcam telefon, mocno mrugam i próbuję jeszcze raz. Ekran sam się odświeża i żołądek robi mi salto na widok filmiku, który nagle wyskakuje.

Porzucam pisanie podpisu i odpalam wideo. Na portalach społecznościowych, jak byk, widzę mojego narzeczonego… przy ołtarzu z kimś, kto zdecydowanie nie jest… mną.

Zamykam oczy, licząc na to, że się mylę, że to tylko mój mózg znowu płata mi figle, jak to ma w zwyczaju. Kiedy je otwieram, filmik wciąż tam jest.

– C-co… – z ust nie wydobywa się żadne sensowne słowo. Zamęt, ból, wściekłość – wszystko uderza we mnie naraz. Po minucie już stoję na nogach.

To lepiej niech będzie próba generalna, Tristan. Lepiej, żeby to był żart.

Telefon zaczyna dzwonić, więc odbieram bez patrzenia na ekran, równocześnie przeciągając sukienkę przez głowę.

– Wren! – wita mnie głos mojej przyjaciółki, Judi. – Ty to widzisz, co ja widzę?

– Jeśli mówisz o Tristanie, to—

– Tak, mówię o Tristanie. Co tam się, do cholery, dzieje, Wren? Wy się rozstaliście?

Wsuwam się w wygodne buty. – Nie wiem, co się dzieje, ale zaraz się dowiem. Podyktuj mi adres, proszę.

Wyrecytowuje go, po czym dodaje: – Tylko nie zrób nic głupiego.

– Kiedy ja niby zrobiłam coś głupiego? – przewracam oczami, wychodzę z mieszkania, macham na taksówkę i wsiadam.

– No, hmm – mruczy, po czym na linii zapada na moment cisza. – Masz rację. Zazwyczaj masz łeb na karku. Mam z tobą przyjechać?

Kręcę głową, po chwili przypominając sobie, że przecież mnie nie widzi. – Nie, dzięki, Judi. Po prostu zorientuję się, o co chodzi, i zadzwonię później.

– Dobrze – wzdycha. – Przykro mi, Wren.

Gardło mi się zaciska, oczy zachodzą łzami. Rozłączam się i gapię się w drogę za oknem, usilnie wmawiając sobie, że to jedno wielkie nieporozumienie.

Pierścionek na moim palcu łapie światło, a jego ciężar osiada mi w głowie. Kocham Tristana. Kochamy się. Oświadczył mi się w zeszłym miesiącu. Mieliśmy zacząć planować ślub.

Znowu odpalam filmik na telefonie, ceremonia wciąż trwa. I jest piękna, prawie jak mój wymarzony ślub. Twarz kobiety nadal kryje się pod welonem, ale Tristan… On stoi wyprostowany, uśmiechnięty, taki z siebie dumny, kiedy składają przysięgi.

– …panie Fuller, czy bierze pan pannę…

– Proszę pani – przerywa kierowca. – Dojechaliśmy.

– D-dziękuję – wyjąkuję, wciskając mu kilka banknotów, i w podskokach wpadam do hotelu.

Recepcjonistka obrzuca mnie wzrokiem od stóp do głów, oceniająco. Jestem pewna, że moja prosta sukienka i sandały nie wpisują się w jej wyobrażenie o odpowiednim stroju.

– W czym mogę pomóc? – cedzi z przekąsem, wykrzywiając usta z niechęcią.

Ignoruję jej oceniające spojrzenie i odpowiadam: – Jestem na ślub. Tristana Fullera i…

– Imię i nazwisko, proszę?

– Wren – odchrząkuję. – Wren Carlisle.

Palce wystukują nerwowy rytm na ladzie, szczęka mi się napina przy dźwięku gorączkowego stukotu klawiatury.

Po czymś, co wydaje się całą wiecznością, unosi wzrok. – Nie ma pani na liście gości.

Mrugam.

A potem wybucham śmiechem. To się ze mnie samo wylewa, nie do opanowania. Prawdziwy, głęboki śmiech z przepony, aż muszę się zgiąć wpół.

Nie ma mnie na liście gości na ślub mojego narzeczonego.

– Dobra – kiwam głową, pociągam nosem i ocieram wyimaginowaną łzę. – Gdzie odbywa się ten ślub?

Recepcjonistka gapi się na mnie, jakbym postradała zmysły. I może faktycznie.

– Yyy, no… to jest w ogrodzie. Tam, proszę iść. – Wskazuje ręką.

– Dzięki. – Ruszam w tamtą stronę.

Wybiega zza lady w moją stronę.

– Proszę pani, nie możemy pani tam wpuścić…

Odwracam się tak gwałtownie, że aż się cofa, oczy ma jak spodki.

– Mój narzeczony… – unoszę dłoń z pierścionkiem – właśnie żeni się z kimś innym. Należy mi się rozmowa z nim.

Po raz pierwszy jej spojrzenie łagodnieje.

– Bardzo mi przykro. Ale nie wolno pani…

– Proszę, nie zatrzymuj mnie – błagam. – Chcę tylko z nim porozmawiać, nic więcej.

Rozgląda się po pustym holu, po czym ciężko wzdycha.

– Ma pani dziesięć minut. Jak pani do tego czasu nie wyjdzie, dzwonię po ochronę.

– Spoko.

Jej wzrok aż mnie przeszywa.

– Nie mogę stracić pracy, proszę pani – syczy przez zaciśnięte zęby.

– Nie straci jej pani. Dziękuję… – zerkam na jej identyfikator.

– Stephanie.

– Dziesięć minut.

Zaczynam biec w kierunku, który wskazała. Nikt mnie nie zatrzymuje, nikt o nic nie pyta, aż do chwili, gdy z hukiem wpadam przez podwójne drzwi.

W głowie odzywa się ostrzeżenie Judi, ale je ignoruję. Może faktycznie zrobię coś głupiego. Muszę po prostu wiedzieć.

– Tristan! – wrzeszczę, idąc jak burza w dół alejki przystrojonej kwiatami. Wszystkie spojrzenia kierują się na mnie, w powietrzu rozlega się zbiorowe westchnienie i poszepty.

Tristan i jego panna młoda – kobieta, której w ogóle nie kojarzę – stoją za ogromnym tortem, gotowi go kroić.

Jego oczy rozszerzają się, gdy mnie widzi, ale szybko odzyskuje spokój.

– Wren – mówi sucho, kiedy podchodzę bliżej. – Co ty tu robisz?

– Kochanie, kto to jest? – pyta jego panna młoda.

– To ja powinnam o to zapytać – rzucam do niej, a potem znowu patrzę na Tristana. – Co tu się dzieje?

– Żenię się – wzrusza ramionami, jakby mówił o czymś oczywistym jak to, że dziś jest wtorek. No, niby jest.

Przełykam ślinę.

– Tak, widzę. A-ale jesteśmy zaręczeni… To ja miałam tu stać.

– Zaręczeni? – panna młoda aż łapie się za oddech.

Pochyla się do niej.

– To ta, o której ci mówiłem, skarbie. Daj mi to wyjaśnić, idź usiądź.

I ona go słucha. Jakby to wszystko miało sens. Co on jej naopowiadał? Kim ja jestem w jego wersji tej historii?

– Tristan – mówię, a serce pęka mi na pół, głos łamie się razem z nim. Mrugam szybko, żeby powstrzymać łzy.

– Zmieniłem zdanie, Wren – przewraca oczami. – Nie powinnaś tu być.

Ta jego obojętność doprowadza mnie do szału. Nawet odrobiny żalu, nic.

– W momencie, kiedy postanowiłeś zrobić z tego przedstawienie, praktycznie mnie zaprosiłeś – cedzę, po czym wzdycham. – Kochanie, no weź, zrobiłam coś?

– Nie.

– Dobra, to może chociaż porozmawiajmy? Nie rozumiem, Tristan – wyciągam do niego rękę. – Pomóż mi…

Chwyta moją dłoń, zanim dotknie jego twarzy, palce zaciskają się mocno na moim nadgarstku.

– Nie dotykaj mnie. Jedź do domu, Wren.

– Boli mnie – szepczę.

Jego twarz tężeje, marszczy się w gniewnym grymasie.

– Psujesz mi ślub.

– Ja psuję ci ślub? – wyrywam rękę z jego uścisku, patrząc na niego z wściekłością. – Ty rujnujesz mi życie! Moje plany!

– Wyjdź, Wren!

Gniew rozlewa mi się po żyłach, aż kipi w piersi.

– Nie masz nawet przyzwoitości, żeby ze mną zerwać? Oświadczyłeś mi się w zeszłym miesiącu! – krzyczę.

Tłum aż syczy z wrażenia.

– Już mnie nie interesujesz! – wrzeszczy z powrotem. – Nie umiesz czytać między wierszami? Ten ślub to wielka podpowiedź, Wren.

– No pięknie – prychnę. – Jesteś naprawdę skończonym gnojkiem.

Jego ręka wylatuje w powietrze i z hukiem ląduje na moim policzku. Mocno.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

710.2k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

634.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

430k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

742.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

403.5k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

762.2k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

427.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

276.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?