Rozdział 40

Wren

— P-prezerwatywę? — jąkam się.

— Tam — wskazuje na szufladę z gratami. — Weź kilka.

Podniesienie się z łóżka to jak wyczyn olimpijski. Nogi mam jak z waty, ale jakoś doczłapuję do szuflady, zgarniając garść durexów i rzucam je na podłogę obok niego.

Na widok jego erekcji aż mi ślink...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie