Rozdział 46

Wren

– Nie musiałeś nic kupować, Ptaszyno – Ezra zapina mi pas bezpieczeństwa.

Policzki mi płoną.

– Nie mogę iść na urodziny małego chłopca z pustymi rękami.

Zastyga na moment, jego spojrzenie aż parzy mnie w skórę, po czym pochyla się i całuje mnie. To tylko krótki cmok, znika, zanim w ogóle...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie