Rozdział 50

Ezra

– O kurwaaa… – jęczę długo i przeciągle, wbijając palce w skórę głowy Wren, kiedy sunie ustami po moim kutasie. – Właśnie tak, Ptaszyno, taaak…

Prawie wciska mnie sobie w sam tył gardła, krztusi się, więc puszczam jej włosy z uścisku.

– Chodź tu. – Podciągam ją z podłogi do góry. Wypuszcza...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie