Rozdział 90

Wren

Patrzę przez okno samochodu, wzrok mam wlepiony w wysoki gmach szpitala, otoczony kwiatami, tyloma kolorami, że aż kręci się w głowie.

– Ej. – Ezra dotyka mojego ramienia. – Wszystko okej?

Marszczę brwi.

– No jasne. A niby czemu miałoby nie być?

Drapie się po karku, potem zsuwa dł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie