Rozdział 37 Jego zdrada

Godziny później, Obsidian zbliżył się do małej wyspy zaznaczonej wcześniej na mapach.

Była to niewiele więcej niż plama gęstej zieleni pośrodku niekończącego się błękitu — niezamieszkana, ale z wystarczającym schronieniem i obietnicą świeżej wody, by utrzymać kogoś przy życiu.

"Zostawcie go na brz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie