
Żal Mojego Byłego Miliardera Męża
Charlotte York · Zakończone · 409.3k słów
Wstęp
Fałszywie oskarżona przez kochankę mojego męża, a następnie uwięziona na trzy lata przez samego bogatego męża, wróciłam do domu tylko po to, by zostać wyrzucona przed całą wyższą sferą—on obejmował swoją kochankę, wyrzucając mnie i mojego syna z naszego domu.
„Zawsze będziesz moją żoną—przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Odzyskam cię...” oświadczył mój były mąż przed mediami, pełen skruchy.
„Śnij dalej! Należysz do mnie!”
Szef mafii, który mnie siłą porwał, nachylił się blisko mojego ucha, szepcząc swoje przyrzeczenie.
Rozdział 1
Jesienny wiatr przenikał Rachel York niczym lodowate ostrza, wżerając się aż do szpiku kości. Jej wychudzone ciało dygotało pod tym samym, znoszonym swetrem, który miała na sobie w dniu, gdy trzy lata temu trafiła za kratki. Mankiety były postrzępione, zmechacone ze starości, a niegdyś głęboki kolor wyblakł do zmęczonego, spranego popielu.
Stała przed potężną, zdobioną bramą z kutego żelaza, którą tak dobrze znała. Dotarcie tutaj kosztowało ją absolutnie resztki sił.
Trzy lata.
Trzy lata skradzionej wolności. Trzy lata noszenia brzemienia zbrodni, której nie popełniła, odsiadując wyrok za kogoś innego.
Jej zgrabiałe, zmarznięte palce nacisnęły dzwonek. Z wnętrza dobiegało stłumione dudnienie basów i wybuchy śmiechu – dźwięki tak ciepłe i tętniące życiem, że przez moment poczuła się, jakby to był tylko sen.
Jaki właściwie był dzisiaj dzień?
Domofon ożył z trzaskiem. W głośniku rozległ się niepewny głos lokaja:
– Kto tam?
– To ja. Rachel York.
Jej głos był suchy, chropowaty od ciągłego milczenia, a słowa zdzierały jej gardło niczym papier ścierny.
Zapadła cisza. Potem rozległo się metaliczne kliknięcie i potężne skrzydła bramy zaczęły się rozsuwać.
Im bliżej rzęsiście oświetlonej rezydencji podchodziła, tym głośniejszy stawał się śmiech i muzyka. Przez sięgające sufitu okna dostrzegła olśniewający blask kryształowych żyrandoli, którego światło rozlewało się po wypolerowanych posadzkach niczym płynne złoto.
Czuła się jak nieproszony cień na królewskim balu – jak Kopciuszek, który zjawił się o wiele za późno, niosąc ze sobą jedynie chłód i piętno upadku, które brutalnie do niej przylgnęło.
Rachel pchnęła ciężkie drzwi frontowe. Uderzyła w nią fala ciepła i gwaru, która ulotniła się w ułamku sekundy, gdy śmiech i muzyka gwałtownie ucichły. Setki oczu zwróciły się ku niej – ostrych, nienaturalnie szeroko otwartych i niewzruszonych, przypominających światła reflektorów.
Zaskoczenie. Konsternacja. Pogarda. Rozbawienie. Powietrze aż stężało od ciężaru ich spojrzeń.
Ogromny hol wyglądał jak z bajki – kwiaty, balony i wielobarwne łuki wstążek. W samym centrum pysznił się gigantyczny, wielopiętrowy tort, tak wystawny, że nie sposób było go przeoczyć.
Obok niego, pławiąc się w blasku spojrzeń całego towarzystwa, stała Laura Smith w nieskazitelnie białej sukni. Jej dłoń miękko oplatała ramię mężczyzny.
Sebastiana Lancastera.
Męża Rachel.
Stał wyprostowany w idealnie skrojonym, czarnym garniturze, a jego uderzająco przystojna twarz przypominała rzeźbę wykutą w kamieniu. Wyraz tej twarzy pozostawał nieodgadniony – aż do momentu, gdy spojrzał na Laurę, a w jego oczach zmiękło coś ledwie uchwytnego.
A potem przeniósł wzrok na Rachel.
Całe ciepło wyparowało bez śladu. Zastąpiła je lodowata, martwa obojętność… a gdzieś na samym jej dnie zaiskrzyło coś o wiele mroczniejszego. Odraza.
Pod ciężarem tego spojrzenia ścisnęło ją w dołku, a tępy ból zaczął rozprzestrzeniać się w jej piersi niczym mróz.
Laura z teatralnym przerażeniem zakryła dłonią usta.
– O Boże, Rachel? Ty… ty wróciłaś? Przecież dzisiaj nie…
Urwała w połowie zdania, jakby coś nagle do niej dotarło, po czym skuliła się za plecami Sebastiana, zupełnie jakby Rachel była jakimś dzikim zwierzęciem.
Ramię Sebastiana opiekuńczo oplotło ramiona Laury. Ten ruch był płynny i pełen intymności.
Jego głos ciął jak lód, odarty z jakichkolwiek śladów dawnej zażyłości.
– Kto ci kazał tu przyjść? Wynoś się.
Wśród gości przetoczył się cichy szmer.
– To ma być ta cała Rachel? Ta sama, która przyprawiła Sebastianowi rogi i o mało nie puściła Lancaster Group z torbami?
– Myślałem, że dostała piątkę. Jakim cudem już wyszła na wolność?
– Jezu, ale cyrk. Czy ona w ogóle ogarnia, jaki dziś jest dzień?
Te słowa spadały na nią niczym grad igieł, a każde z nich cięło do żywego. Fala upokorzenia i wściekłości wezbrała, by w końcu z hukiem się nad nią załamać, topiąc ją w swoim przytłaczającym ciężarze.
Trzy lata temu, pod dachem tego samego domu, wypiła drinka, do którego ktoś dosypał jakiegoś świństwa, którego smaku zupełnie nie wyczuła. Obudziła się obolała i w siniakach, z mętlikiem w głowie, w łóżku zupełnie obcego faceta — a w progu zastała Sebastiana; jego twarz wykrzywiał grymas czystej furii.
Całe miasto z miejsca przypięło jej łatkę taniej dziwki, kobiety zbyt słabej, by oprzeć się własnym żądzom. Rozczarowanie Sebastiana błyskawicznie skwaśniało, zamieniając się w kipiący gniew.
Niedługo potem projekt, nad którym pieczę trzymała Laura, spektakularnie legł w gruzach, przynosząc straty liczone w milionach. Każdy, najdrobniejszy nawet dowód wskazywał, że to Rachel za tym stoi.
Próbowała się tłumaczyć, błagała, by jej uwierzono, lecz nikt nie chciał słuchać. Sprawa ostatecznie trafiła na wokandę.
Jeszcze przed procesem Sebastian przyparł ją do muru. Postawił twarde ultimatum. Koszty leczenia jej ojca ciągnęły ich na finansowe dno.
– Już i tak zrujnowałaś karierę Laury – wycedził wtedy lodowatym tonem. – Nie pozwolę ci zniszczyć niczego więcej. Przyznaj się do zdefraudowania firmowych funduszy, a twój ojciec otrzyma najlepszą opiekę medyczną, jaką tylko można kupić za pieniądze.
Ratując życie ojca, Rachel złożyła własne w ofierze.
Piętno niewiernej żony. Brzemię skazanej przestępczyni. Dźwigała to wszystko na swoich barkach, zupełnie sama.
A teraz, w dniu, w którym w końcu odzyskała wolność, wróciła do domu tylko po to, by odkryć, że jej mąż wyprawia huczne przyjęcie urodzinowe dla kobiety, która odebrała jej wszystko.
Kompletnie wyleciało mu z głowy, że to właśnie dziś opuszcza mury więzienia.
Rachel spojrzała na ramię Sebastiana czule oplatające talię Laury, dostrzegła pogardę w spojrzeniach zgromadzonych gości i poczuła, jak z jej żył uchodzi ostatnia kropla ciepła.
– To mój dom – powiedziała.
Jej głos był cichy, lecz przeciął ciszę niczym kamień rzucony w spokojną toń wody.
Sebastian zmarszczył brwi, jakby dopiero w tej sekundzie sobie o czymś przypomniał. Jednak lód w jego spojrzeniu wcale nie stopniał — wręcz przeciwnie, stężał jeszcze bardziej. – I co z tego? Przyszłaś tu wyżebrać drinka? A może po to, żeby zrujnować Laurze kolejny piękny dzień?
Przyciągnął Laurę bliżej siebie. – Nie masz tu czego szukać. Wynoś się. W tej chwili.
Rachel stała jak wryta, zdrętwiała do szpiku kości. Patrzyła na mężczyznę, którego kiedyś darzyła miłością, na kobietę, która bezlitośnie ją wrobiła, oraz na ociekający blichtrem salon pełen obcych ludzi, którzy nigdy nie dowiedzą się, jak było naprawdę.
Wątła nadzieja, którą trzymała w sercu przez całą powrotną drogę – że może, jakimś cudem, uda się jeszcze cokolwiek uratować – prysła w tamtej sekundzie, obracając się w popiół.
Wciągnęła w płuca ostry, chłodny haust powietrza, tłumiąc palące pieczenie w gardle i powstrzymując łzy cisnące się do oczu. Ignorując wścibskie spojrzenia, popatrzyła prosto w oczy Sebastiana.
– Sebastianie – powiedziała. Jej głos brzmiał teraz pewniej, choć na krawędziach wciąż lekko drżał. – Pójdę stąd. Ale oddaj mi mojego syna.
W pomieszczeniu zapadła martwa cisza, jeszcze głębsza niż przed momentem. Kilku gości wymieniło zdezorientowane spojrzenia, szepcząc coś pod nosem.
Twarz Sebastiana spochmurniała, a na jego żuchwie zarysowały się napięte mięśnie. Rzucił szybkie spojrzenie na kamerdynera, Mike'a Johnsona, który przez cały czas stał cicho w pobliżu.
Mike zawahał się. – Panie Lancaster, to...
– Zaprowadź ją – uciął Sebastian, a jego ton nie znosił najmniejszego sprzeciwu. Wbił w Rachel wzrok zimny jak stal. – Zobacz się z nim, a potem się stąd wynoś. Na zawsze.
Jad sączący się z jego słów sprawił, że boleśnie zakuło ją w klatce piersiowej, ale myśl o własnym dziecku wzięła górę nad wszystkim innym.
Ruszyła chwiejnym krokiem za Mikiem, nie zaszczycając Sebastiana ani Laury choćby jednym spojrzeniem.
Mike prowadził ją w milczeniu, jednak nie w stronę jasnych, luksusowych sypialni w głównej części domu, lecz w głąb ponurego korytarza. Im dalej szli, tym powietrze stawało się chłodniejsze, przesiąknięte wilgocią i zapachem stęchłego kurzu.
Z każdym postawionym krokiem serce zamierało jej w piersi.
W końcu Mike zatrzymał się przed niskimi, odrapanymi drzwiami. Wyglądały tak, jakby prowadziły do dawno zapomnianej rupieciarni.
Z ciężkim westchnieniem zdjął z paska pęk kluczy i przekręcił zamek.
– Jest w środku – powiedział cicho Mike, a w jego głosie, po raz pierwszy tego wieczoru, zabrzmiało coś na kształt litości.
Ostatnie Rozdziały
#360 Rozdział 356 Przyjmij nowe życie
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#359 Rozdział 355 Potwierdzenie notarialne
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#358 Rozdział 354 W ciąży, zwycięstwo w mistrzostwach
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#357 Rozdział 353 Różne
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#356 Rozdział 352 Zagrożenie
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#355 Rozdział 351 Miesiąc miodowy
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#354 Rozdział 350 Wyczerpany
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#353 Rozdział 349 Pozycja kowbojki
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#352 Rozdział 348: Łzy są bardzo słone
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026#351 Rozdział 347: Charles może ukraść Rachel
Ostatnia Aktualizacja: 6/1/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.












