Rozdział 160

ARIA

Poranne światło uderzyło mnie w twarz, gdy stałam, czekając przed izolatką. Serce biło mi jak oszalałe. Po miesiącu leczenia William wreszcie miał wyjść. Ciągle sprawdzałam zegarek - jeszcze tylko dwie minuty.

Drzwi się otworzyły. Był tam. Mój syn, chudszy, ale jego oczy błyszczały, rozglądaj...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie