Rozdział 56

Jej usta otworzyły się w niemym jęku.

  Jej ciało drżało.

  Jej kolana się ugięły.

  A ja ją podtrzymałem.

  Bo tak robi dobry Tatuś.

  Trzęsła się.

  Cała mokra.

  Nogi bezużyteczne. Klatka piersiowa unosiła się i opadała. Twarz przyklejona do lustra, jakby była zbyt daleko, by nawet oddychać, jeśl...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie