Rozdział 91 Skale sprawiedliwości

[Iris]

Znajome brzęczenie magii wibrowało w powietrzu, kiedy w chatce przebierałam suszone zioła. Zatrzymałam się, z dłońmi zawieszonymi nad pęczkami lawendy i rozmarynu, i wysunęłam zmysły na zewnątrz. Ktoś narysował dzisiejszy znak na wydrążonym dębie na skraju bagna.

— Wróciła! — wykrzyknęłam, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie