
Zawłaszczona przez Bliźniacze Diabły
Cecilia · Zakończone · 195.1k słów
Wstęp
Freya Harper, 23-letnia rezydentka medycyny, ledwo wiąże koniec z końcem i zmaga się z depresją po próbie samobójczej matki. Emerson Salvatore jest jej apodyktycznym przełożonym, który więzi ją „dla jej własnej ochrony”. Gabriel Salvatore, jego enigmatyczny bliźniak, staje się równie obsesyjnie zafascynowany. Uwięziona między dwoma zaborczymi mężczyznami o mrocznych sekretach Freya odkrywa, że znalazła się w samym środku niebezpiecznego trójkąta miłosnego. Tymczasem prawdziwe zagrożenia zaciskają pętlę.
Dlaczego jej krew jest tak wyjątkowa? Czy zdoła kochać obu zaborczych braci, czy stanie się ich wspólną zabawką? Jaka przyszłość czeka Freyę?
Rozdział 1
[Freya]
Rytmiczne łomotanie z mieszkania obok zaczęło się znowu o 23:47, akurat gdy wreszcie odpływałam. Uderzający o naszą wspólną ścianę zagłówek łóżka posyłał drgania przez moją poduszkę, a towarzyszyły temu coraz głośniejsze oznaki namiętności, których nie dało się zignorować.
Wpatrywałam się w poplamiony zaciekami sufit naszego kawalerkowego mieszkania, licząc znajome brązowe plamy, które rozkwitały jak powykręcane kwiaty na pożółkłej farbie. Rury grzewcze co jakiś czas brzęczały i stukały, dokładając perkusję do symfonii moich sąsiadów.
Łup. Łup. Łup.
— O Boże, tak! Nie przestawaj!
Chwyciłam poduszkę i przycisnęłam ją do głowy, ale to nic nie dało. Papierowo cienkie ściany Rustbelt Apartments niczego nie ukrywały. Od tygodni funkcjonowałam na trzech godzinach snu, a moja zmiana na szóstą rano w Green Hospital była już za mniej niż sześć godzin.
W końcu nie wytrzymałam. Zsunęłam się z wąskiego łóżka i ostro zapukałam w ścianę.
— Hej! Niektórzy z nas muszą rano iść do pracy!
Odpowiedź była natychmiastowa i do przewidzenia.
— Zajmij się swoim pierdolonym życiem, pruderyjna! — odkrzyknął męski głos, po czym rozległ się okrutny śmiech z obu stron.
Dźwięki wróciły z jeszcze większym zapałem, jakby moja skarga tylko ich zachęciła.
Opadłam z powrotem na swój wygnieciony materac, naciągając na brodę wytarty koc. W ciemności mieszkanie wydawało się mniejsze — zaledwie jakieś trzydzieści siedem metrów kwadratowych, które dzieliłam z mamą. Aneks kuchenny z lodówką, która bez przerwy charczała, łazienka z prysznicem, z którego w najlepsze dni leciała tylko letnia woda, i ten główny pokój, który naraz był sypialnią, salonem i miejscem do nauki.
Moje medyczne podręczniki piętrzyły się niebezpiecznie na składanym stoliku, który robił za biurko; strony miały pozaznaczane zakreślaczem i poplamione kawą. Obok leżał równy stos zestawień kredytu studenckiego — 178 000 dolarów i wciąż rosło. A przy nich wezwania do zapłaty za narkotykowe długi mamy. Mieszkałyśmy w małym mieszkaniu, które mama kupiła lata temu, ale nałóg pochłonął wszystko inne. Teraz ledwie wiązałyśmy koniec z końcem — wybierając między jedzeniem a podręcznikami, żyjąc na zupkach instant i na tym, co darmowego udało mi się zgarnąć w szpitalu.
W końcu sąsiedzi zakończyli swoje nocne aktywności, zostawiając po sobie ciszę niemal przytłaczającą. Sięgnęłam po butelkę melatoniny ze stolika nocnego, wysypałam trzy tabletki — dwa razy więcej niż zwykle — i połknęłam je na sucho. Po dwudziestu minutach ciemność wreszcie mnie pochłonęła.
Przenikliwy jazgot budzika wyrwał mnie ze snu o 5:15. Udało mi się może trzy godziny poszarpanego odpoczynku. Bolało mnie całe ciało, kiedy zsunęłam się z materaca; kark miałam zesztywniały od płaskiej poduszki, która straciła kształt wiele miesięcy temu.
Poranne światło przesączało się przez jedyne okno, obnażając nasze warunki w bezlitosnym detalu. Wykładzina była poplamiona i wytarta, jeszcze po poprzednich właścicielach. Na ścianach widać było dziury po gwoździach, otarcia i ten uporczywy brązowy zaciek, który zdawał się rosnąć z miesiąca na miesiąc.
Mama już nie spała; stała przy maleńkiej kuchence tyłem do mnie. Miała na sobie ten sam wyblakły różowy szlafrok, który nosiła od lat, a ciemne włosy zebrała w niedbały kok. Małą przestrzeń wypełniał zapach kawy instant.
— Dzień dobry, kochanie — powiedziała, nie odwracając się. — Zrobiłam jajka.
Doczłapałam do aneksu, gdzie przekładała jajecznicę z patelni na dwa niedopasowane talerze.
Na widok śniadania żołądek zaburczał mi głośno.
— Dzięki, mamo. — Przyjęłam talerz z wdzięcznością. Cienie pod jej oczami trochę zbladły i odwyk pozwolił jej odzyskać kilka kilogramów, ale wiedziałam, że te jajka to pewnie najbardziej konkretny posiłek, jaki dziś zjem. Reszta to najpewniej zupki w kubku albo cokolwiek będzie na promocji w sklepie na rogu. Ostatnio ubrania robiły się na mnie luźniejsze — nie przez celowe odchudzanie, tylko przez ten rodzaj mimowolnej utraty wagi, który przychodzi, kiedy rozciąga się każdego dolara tak długo, aż zaczyna krzyczeć.
– Jak ci się spało? – zapytała, siadając naprzeciwko mnie przy naszym malutkim stoliku.
– Dobrze – skłamałam, tak samo jak ona kłamała, że u niej wszystko w porządku.
– Niedługo muszę już wychodzić – powiedziała, zerkając na zegar. – Zmiana zaczyna mi się o siódmej.
Znalazła pracę jako kasjerka w małym sklepie spożywczym w sąsiedniej dzielnicy. To nie było wiele – najniższa krajowa, bez żadnych świadczeń – ale zawsze coś.
– Jak ci idzie w pracy? – zapytałam, kończąc jajka.
– Jest w porządku. Kierownik jest całkiem miły, a robota trzyma mnie w ruchu. – Wstała, już sięgając po kurtkę. – Zajęcie jest dobre.
Skinęłam głową, rozumiejąc, co ma na myśli. Bezczynność była niebezpieczna dla kogoś, kto dochodzi do siebie.
Dwadzieścia minut później obie wychodziłyśmy. Mama miała na sobie służbowy strój, a na to gruby wełniany sweter, żeby było cieplej, ja natomiast wciągnęłam szarą kurtkę, która kiedyś leżała na mnie idealnie, a teraz wisiała luźno na ramionach i w pasie. Dżinsy kupione na początku studiów medycznych zrobiły się workowate na biodrach, trzymał je pasek ściągnięty na najciaśniejszą dziurkę. W małym lustrze przy drzwiach mignął mi mój obraz – zapadnięte policzki, ostre obojczyki widoczne mimo warstw, które na siebie włożyłam.
– Miłego dnia w pracy – zawołała za mną. – Kocham cię.
– Ja ciebie też – odpowiedziałam, już kierując się do drzwi.
Korytarz na zewnątrz naszego mieszkania śmierdział papierosami i czymś nie do zidentyfikowania, co mogło być gnijącym jedzeniem. Nad głową migotały jarzeniówki, zalewając wszystko chorobliwie żółtym światłem.
Na dworze październikowe powietrze wgryzało się przez moją cienką kurtkę. Rustbelt Apartments kucały niczym betonowy nowotwór pośród opuszczonych magazynów i pustych placów tej zapomnianej części miasta. Fasada budynku była zacieczona latami zanieczyszczeń i zaniedbania, a okna zasłaniały kraty, przez co całość wyglądała bardziej jak więzienie niż dom.
Przeszłam trzy przecznice do przystanku, mijając zwyczajny zbiór porannych dojeżdżających – głównie pracowników szpitala takich jak ja, których nie było stać na nic lepszego. Autobus był zatłoczony i pachniał przemysłowym środkiem dezynfekującym oraz zbyt wieloma ludźmi upchniętymi na zbyt małej przestrzeni.
Kiedy miasto przesuwało się za brudnymi szybami, pozwoliłam myślom odpłynąć ku temu, co mnie czeka. Obchód o 6:30. Oceny pacjentów. Przegląd dokumentacji. I gdzieś w tym grafiku – konieczność zmierzenia się z doktorem Emersonem Salvatore.
Nie myśl o nim, powiedziałam sobie stanowczo. To twój przełożony. Nic więcej.
A jednak, nawet gdy to pomyślałam, poczułam, jak po karku wspina się gorąco. Te przeszywająco niebieskie oczy. To, jak jego głos opadał do tego władczego tonu, kiedy wydawał polecenia. Te nieodpowiednie fantazje, które dopadały mnie w najgorszych możliwych momentach.
To było absurdalne. Nieprofesjonalne. Byłam rezydentką z miażdżącym długiem i matką w trakcie wychodzenia z nałogu, a nie beztroską uczennicą z zadurzeniem w starszym koledze. Miałam większe problemy niż niewygodny pociąg do mężczyzny, który ledwie zdawał się zauważać, że istnieję.
Autobus szarpnął i zatrzymał się przed głównym wejściem do Green Hospital. Chwyciłam torbę i dołączyłam do strumienia pracowników porannej zmiany wysypujących się na zewnątrz. Szpital wyrastał przed nami jak lśniąca latarnia nowoczesnej medycyny – szkło, stal i sprawność. Tak wyraźny kontrast wobec małego mieszkania, które posiadałyśmy.
Przez chwilę pozwoliłam sobie wyobrazić inne życie. Takie, w którym nie musiałabym wybierać między zakupami a podręcznikami, w którym nie opuszczałabym posiłków, żeby starczyło na bilet autobusowy. Takie, w którym mogłabym skupić się na zostaniu najlepszą lekarką, jaką mogę być, zamiast zastanawiać się, czy wystarczy mi sił, by dotrwać do końca dyżuru z pustym żołądkiem. Takie, w którym mama byłaby zdrowa i stabilna, a ja nie leżałabym nocami bez snu, myśląc, czy to nie będzie ten dzień, kiedy znów wróci do nałogu.
Ale fantazje nie opłacą rachunków ani nie utrzymają mamy w trzeźwości. Mogły to zrobić tylko ciężka praca i ostrożne planowanie.
Wyprostowałam ramiona, sprawdziłam, czy włosy mam schludnie ułożone, i przeszłam przez automatyczne drzwi szpitala.
Ostatnie Rozdziały
#153 Rozdział 153 Moc przebaczenia
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#152 Rozdział 152 Odpuszczanie ciemności
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#151 Rozdział 151 Tchórzostwo
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#150 Rozdział 150 Wściekłość zrodzona z żalu
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#149 Rozdział 149 Cena miłosierdzia
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#148 Rozdział 148 Separacja
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#147 Rozdział 147 Uwolnienie Cię
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#146 Rozdział 146 Ciemne więzienie
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#145 Rozdział 145 Niszczyciel i sierota
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#144 Rozdział 144 Grzechy, które nosimy
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026
Może Ci się spodobać 😍
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."












