Rozdział 1
Myla szła boso szerokim korytarzem, w jedwabnym szlafroku zawiązanym luźno w pasie. Znowu nie potrafiła zasnąć — nie po tym, jak Hayden ledwie na nią spojrzał tego wieczoru, kiedy próbowała zainicjować trochę bliskości. Poruszała się bez celu, licząc, że spacer choć trochę ukoi to tępe, pulsujące kłucie między nogami. Kiedy mijała sklepiony korytarz prowadzący do krytego basenu, przystanęła, marszcząc brwi, bo zauważyła, że światła się świecą, a szklane drzwi są otwarte.
— To dziwne. Meredith nigdy nie zapomina porządnie zamknąć, zanim wyjdzie do domu — mruknęła do siebie, zmieniając kierunek i ruszając w stronę strefy basenowej.
Na końcu strefy basenowej była sauna i jacuzzi na podwyższeniu z widokiem na wodospad.
Sam basen zasilał sztuczny wodospad, a dookoła rosły posadzone drzewka, rośliny i kwiaty, przez co całość miała klimat odciętej od świata, prywatnej wyspy. Leżanki stały porozrzucane w różnych miejscach po sali. Na środku dużego basenu znajdowała się sztuczna wysepka, na której, no, cztery dorosłe osoby mogły się wyciągnąć i wygodnie robić, co tylko chciały. A ona i jej mąż, Hayden, robili na niej całkiem sporo tego „co tylko”.
To było jedno z jej ulubionych miejsc w całej posiadłości.
Gdy ostrożnie weszła do strefy basenowej i zatrzymała się w cieniu za donicami z drzewkami i kwiatami, zmarszczyła czoło, dostrzegając dwie pary spodenek przy krawędzi basenu — ale poza tym nie było tu nikogo.
Nagle dwie gładkie, męskie głowy przebiły taflę wody, zwrócone w przeciwną stronę. Myla uśmiechnęła się, rozluźniając się, kiedy rozpoznała tatuaże na plecach dwóch najlepszych przyjaciół swojego męża: Becka Garnera i Jareda Lotto.
I niech nikt nie robi wielkich oczu, że rozpoznaje ich po tatuażach. Gdybyś też miał okazję oglądać te seksowne, umięśnione plecy, to równie dobrze wbiłby ci się w pamięć każdy szczegół.
Otworzyła usta, żeby ich zawołać, gdy zaczęli płynąć w stronę przeciwległego brzegu, ale słowa ugrzęzły jej w gardle, kiedy bez wysiłku wywindowali się z wody i stanęli w złotym świetle. Byli… nadzy. I sądząc po grubych, sterczących kutasach wystających z ich ciał, mieli w głowie jedno. Beck odwrócił się od niej, mrucząc coś do Jareda, i zafundował jej widok jednego z najgorętszych tyłków, jakie w życiu widziała.
— O Boże… ja pierdolę — wyszeptała do siebie, wpatrzona jak zahipnotyzowana w te piękne, nagie ciała przed nią. Złote światło podkreślało, jak woda spływa po ich gładkich mięśniach.
Oczy Myli bezwiednie śledziły kroplę, która zsunęła się z ramienia Becka, popłynęła w dół po jego plecach i po ciasnym, umięśnionym tyłku — a ona wyobraziła sobie, że jej język idzie dokładnie tą samą drogą.
— Kurwa… muszę się stąd natychmiast wynosić — szepnęła, a poczucie winy rozdarło ją od środka.
Zanim zdążyła się odwrócić, Beck chwycił Jareda za kark i wciągnął go w gorący, namiętny pocałunek z otwartymi ustami.
Zachłysnęła się ze zdumienia i szybko zakryła usta dłonią. W jej głowie rozbłysło: oni się całują?! Od kiedy oni są gejami… A może raczej bi? Obaj wyglądali tak…
Serce waliło jej jak oszalałe, kiedy wytężała wzrok, próbując zobaczyć wszystko przez gęste liście.
Dłonie Becka przesunęły się po mokrej piersi Jareda. Jared zawarczał nisko w gardle i przyciągnął go bliżej, a jego ręka wsunęła się między ich ciała i zacisnęła na kutasie Becka, pracując nim, aż Myla usłyszała, jak jęknął w jego usta. Jared puścił jego członka i pchnął go w ramię, aż Beck opadł na kolana przed nim, z rozchylonymi ustami i wysuniętym językiem.
Oczy Jareda przymknęły się na wpół z podniecenia, kiedy ujął w dłoń swojego grubego, długiego kutasa i zaczął powoli go głaskać, ocierając nim o wargi i język Becka. Potem objął dłonią tył jego głowy, trzymając go mocno w miejscu, wsunął grubego członka do ust Becka i zaczął ruchać go w usta.
Dreszcz podniecenia przejechał Myli po kręgosłupie i osiadł w jej cipce, gdy patrzyła, jak gruby trzon kutasa Jareda porusza się w tę i z powrotem. Beck sięgnął w dół i chwycił własnego kutasa, dojąc go. Wypuściła ciche, niskie mruknięcie, gdy zobaczyła, jak kropla przezroczystego preejakulatu błyszczy na czubku jego penisa, zanim kciuk rozsmarował wilgoć po nabrzmiałej główce. Potem jego dłoń poruszała się coraz szybciej i szybciej, a drugą ręką sięgnął w górę i zaczął pieścić jądra Jareda.
Myla nie potrafiła od nich oderwać wzroku; w ich ruchach była jakaś nieoczekiwana, wręcz hipnotyzująca uroda. To był najbardziej fascynujący i erotyczny widok, jaki kiedykolwiek widziała. Zachłannie obserwowała, jak wilgoć między jej udami narasta, a łechtaczka zaczyna pulsować.
Dłoń Myli wsunęła się między jej uda i zaczęła pocierać nabrzmiałą łechtaczkę, gdy fantazjowała o tym, że sama jest częścią sceny rozgrywającej się tuż przed nią. Minęło tyle czasu, odkąd czuła na języku grubego kutasa; tyle czasu, odkąd obciągała Haydenowi, aż spuścił jej się prosto do gardła.
Beck nagle oderwał usta od kutasa Jareda i jęknął seksownie, kiedy jego dłoń, która doiła go ruchem pewnym i bezwstydnym, przyspieszyła; parę sekund później sperma trysnęła z jego penisa, brudząc mu rękę.
Jared spojrzał na jego zaróżowioną twarz, a w oczach błysnęło mu czułe uwielbienie.
– Kurwa, kochanie, zawsze będę kochał to, jak wyglądasz, kiedy dochodzisz – powiedział miękko, przeczesując mu włosy palcami.
Potem pociągnął Becka do góry, wpił się w niego w głębokim pocałunku, a następnie obrócił go dookoła.
– Jeszcze z tobą nie skończyłem – rzucił, prowadząc go do stojącej obok leżanki. – Pochyl się dla mnie i rozchyl ten idealny tyłek. Tylko cię przygotowuję na to, jak mnie przyjmiesz, jak wrócimy do pokoju.
Usłyszała, jak Jared jęczy głośno, wpatrując się w wypięty, okrągły tyłek Becka, gdy ten był pochylony. Jared przykucnął, sięgnął po jego na wpół miękkiego kutasa, zwisającego między rozchylonymi nogami, i przeciągnął po nim dłonią. Potem wziął z krzesła tubkę lubrykantu, obficie pokrył nim trzy palce i powoli wsunął je w ciasno zaciśnięty odbyt Becka. Nadgarstek zaczął wykonywać skrętny ruch: wpychał dwa palce głębiej, niemal je wysuwał i znów wciskał z powrotem, raz za razem.
– Twoja kolej, Beck. Jak wejdziemy na górę, każę ci się pochylić i rozchylić pośladki dokładnie tak, jak teraz. Może użyję na tobie tego pompowanego korka, żebyś był wypełniony, a ja będę ci ssał, aż będziesz twardy jak stal. Potem założę ci pierścień na kutasa, rozciągnę cię na łóżku, wejdę w ciebie głęboko i będę ci napierdalał w prostatę, aż nie wytrzymasz i będziesz mnie błagał, żebym pozwolił ci dojść. Ale przecież już wiesz, że wtedy ci nie pozwolę, prawda? Zgodziłeś się, tak? Weźmiesz to, co zdecyduję ci dać, co, Beck?
– Taaak… kurwa mać. Ale pamiętaj, Jared… zemsta smakuje najlepiej na zimno – wymamrotał Beck drżącym głosem.
Potem odchylił głowę i jęknął, gdy Jared wsunął w niego trzeci palec i zaczął ruchać go palcami szybciej. Beck wciąż trzymał pośladki szeroko rozchylone, dając Myli obłędny widok, kiedy palce Jareda rozchodziły się jak nożyce i skręcały, wchodząc i wychodząc z jego tyłka.
Myli opadła szczęka, a jej palce przyspieszyły, kiedy patrzyła, jak Jared krzywi się w zadowolonym półuśmiechu i uważnie obserwuje twarz Becka, chłonąc każdy błysk rozkoszy i emocji. Nagle Jared pochylił się i wziął kutasa Becka do ust; policzki zapadły mu się od siły ssania. Beck wyrwał z siebie głośny jęk i zaczął pchać biodrami do tyłu, pompując się w przód i w tył, jakby sam nadziewał tyłek na palce Jareda.
Kiedy ruchy Becka zrobiły się coraz bardziej niechlujne, palce Myli na łechtaczce zaczęły pocierać jeszcze szybciej, a orgazm narastał w niej błyskawicznie, aż całe ciało zadrżało od zalewu przyjemności. Beck przeciągle jęknął; twarz wykrzywiła mu się w spazmie rozkoszy, gdy dopadł go finał. Myla doszła razem z nim, a jej orgazm uderzył w nią jak fala.
Zanim zdołała się powstrzymać, z jej ust wyrwał się cichy jęk.
Dźwięk był bardzo niski, ale obaj mężczyźni odwrócili głowy w stronę roślin.
Myla szybko przykucnęła niżej, kiedy ich spojrzenia zaczęły przeczesywać cienie. Próbowała opanować rwany oddech i falującą pierś, gdy serce waliło jej jak oszalałe.
Po chwili znów zwrócili się ku sobie.
To wystarczyło, żeby wyrwać ją z transu, w którym tkwiła. Oszołomiona własnym zachowaniem, cofnęła dłoń spomiędzy ud, odwróciła się na pięcie i szybko pobiegła z powrotem korytarzem.
Wstyd i poczucie winy żarły ją od środka.
Jared powoli wysunął palce z tyłka Becka i wytarł dłonie jedną z nawilżanych, antyseptycznych chusteczek z dozownika obok. Potem obaj leżeli, dysząc na leżance, próbując uspokoić oddech i puls.
Po kilku minutach Jared odwrócił się do Becka, a na jego wargach pojawił się przewrotny, złośliwy uśmiech.
– No i jak, myślisz, że nasza Myla napatrzyła się do syta, Beck?
Beck prychnął z półuśmiechem.
– Oby, Jared. Bo jak nie, to może będziemy musieli urządzić jej jeszcze jeden „spektakl”.
– O, zgroza! Myślisz, że damy radę zrobić to jeszcze raz? – zapytał Jared z udawaną tragedią w głosie.
– Oj tak, myślę, że damy. Będzie ciężko, ale jakoś to udźwigniemy – rzucił Beck z szerokim grinsem.
