Rozdział 239

— Pan Oakley jest bezpieczny, proszę pana — powiedział Marcus, a w jego głosie aż gęstniała ulga. — Dopadli zdrajców, zanim zdążyli wyrządzić jakąkolwiek krzywdę.

— Och, dzięki Bogu — mruknął Jared, ocierając pot z czoła. — A co z Mylą?

Marcus się skrzywił.

— Ja… przepraszam, proszę pana — wyjąka...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie