Rozdział 4
Myla weszła do sali konferencyjnej i zajęła puste miejsce między Carterem, prezesem lokalnego banku, a Scottem, zarządcą finansowym jej męża. Jej mąż wysunął się do przodu i ustawił krzesło na czele sali. Jared i Beck podeszli do niego, i zaczęli o czymś rozmawiać przyciszonymi głosami.
Jedno trzeba było przyznać Beckowi i Jaredowi: zawsze roztaczali aurę niebezpiecznej, śmiertelnie skutecznej pewności siebie. Może to przez ich wojskową przeszłość, a może przez to, że oprócz bycia głównymi udziałowcami Oakley Group, byli też współwłaścicielami wysoko ocenianej prywatnej firmy ochroniarskiej — takiej z prawdziwego zdarzenia, nie „ochrony z dyskoteki”. Obaj mieli ponad metr osiemdziesiąt, Beck był może o cal niższy od Jareda, i poza tym oraz kolorem oczu mogliby uchodzić niemal za bliźniaków. Obaj byli brązowowłosi, ale Beck miał zielone oczy, a Jared brązowe. Każdy z nich stanowił kontrast dla kręconych blond włosów i niebieskich oczu jej męża.
Nie dało się obejść faktu, że to była trójka cholernie atrakcyjnych facetów, i każdy z nich miał w sobie ten magnetyzm, od którego robi się człowiekowi gorąco. Spłonęła rumieńcem, gdy przypomniała sobie tamtą noc w pokoju z basenem, wyrazy miłości i pożądania na ich twarzach, ich piękne ciała i tę gorącą, bezwstydną gadkę. Powiedzieć, że była w szoku, to jak nic nie powiedzieć; poznała kilka pięknych kobiet, z którymi Jared i Beck spotykali się przez ostatnie lata, i nigdy nie widziała żadnych znaków, że są gejami albo że… pieprzą się ze sobą. A tak naprawdę, jeśli miała być ze sobą szczera, czasem czuła zaskakujące ukłucie zazdrości wobec tamtych kobiet.
Zanim ona i Hayden się pobrali, nazywała ich w myślach trzema muszkieterami, bo jak trafiłaś na jednego, to zaraz miałaś całą trójkę. Ale po ślubie przykręcili to… mocno. Do tego stopnia, że bała się, iż to ona rozwaliła ich przyjaźń. Kiedy powiedziała Haydenowi, co ją gryzie, stwierdził tylko, że za dużo rozkminia.
Myla straciła większość znajomych, kiedy zrobiła się zbyt zajęta problemami prawnymi związanymi ze sprzedażą jej firmy i nie miała czasu na życie towarzyskie. Resztę straciła, gdy ona i Hayden wzięli ślub i przeprowadzili się do swojej posiadłości w górach — takiej, gdzie do sąsiada nie wyskakujesz „na chwilę”, bo najpierw trzeba przejechać pół świata. Po wypadku Myla izolowała się coraz bardziej, najpierw kiedy Hayden leżał w szpitalu, a potem jeszcze bardziej, gdy w końcu wrócił do domu. Gdyby nie Jared i Beck, pewnie by zwariowała — i to tak na serio.
Spotkanie zwołano dziś, bo Hayden miał wkrótce przejść poważną operację kręgosłupa — za jakieś sześć tygodni — i Myla wiedziała, że chce wcześniej dopiąć kilka pilnych spraw.
— Wiesz, o co chodzi? — szepnął Scott, przysuwając swoje krzesło bliżej.
— Nie mam pojęcia — odparła, odsuwając swoje krzesło od niego. Zapach alkoholu zdawał się sączyć z jego skóry. Twarz miał pokrytą czerwonymi plamami, policzki opadnięte, a wszystko to obramowane przerzedzającymi się, brudnymi blond włosami. Kiedyś był atrakcyjny, zanim alkoholizm go nie zajechał. Co gorsza, on dalej wierzył, że wciąż jest atrakcyjny.
— Suka lecąca na kasę — wymamrotał pod nosem, gdy zauważył jej grymas obrzydzenia.
Myla tylko się od niego odwróciła; dziś kompletnie nie miała ochoty na jego pieprzenie. Nie było tajemnicą, że nigdy jej nie lubił, odkąd rozbiła mu butelkę na głowie, kiedy próbował ją obmacywać, gdy ona i Hayden zaczęli się spotykać. Nawet jeśli rozumiała, że Hayden trzyma go w pracy, bo Scott był naprawdę dobry w tym, co robił, i był z nim od początku firmy, miała wrażenie, że najwyższy czas go wymienić. Podniosła wzrok i zobaczyła, jak Beck i Jared patrzą na Scotta z wściekłością. Uśmiechnęła się i pokręciła głową, kiedy zerknęli na nią pytająco. Zawsze mieli tę dziwną, niemal niepokojącą zdolność wyczuwania, kiedy jest zdenerwowana.
Hayden odwrócił się do grupy, a Jared i Beck zajęli miejsca po jego obu stronach. Boże, kiedy byli w jednym kadrze, wyglądali tak, że człowiek miał ochotę ich… po prostu zjeść wzrokiem, i przez lata słyszała, jak mówiło to wiele kobiet i wielu mężczyzn.
— Zwołałem to spotkanie, bo będę nieobecny co najmniej dwa miesiące, a możliwe, że dłużej, i chcę się upewnić, że rozumiecie, iż w tym czasie nie będziecie mogli się ze mną w ogóle skontaktować, więc wyznaczę jedną osobę, która będzie mnie zastępować. — Skinął głową w stronę Anny, swojej prawniczki. — To obejmuje wszystkie decyzje dotyczące czegokolwiek związanego z Oakley Corp., zarówno kwestie prawne, jak i finansowe.
Hayden zrobił krótką pauzę i rozejrzał się, notując ich reakcje na tę wiadomość. Po chwili ciągnął dalej:
— Omówiłem tę sprawę z Mylą…
– Och, daj spokój – przerwał Scott. – Bez urazy, ale nie uważasz, że ta rola bardziej pasuje do kogoś z łbem do interesów? Twoja żona pewnie ogarnie domowe sprawy, ale na pewno nie ma kwalifikacji, żeby brać na siebie te obowiązki, które właśnie wymieniłeś.
Scott spojrzał na pozostałych w pokoju tak, jakby ich prowokował, i ciągnął dalej:
– Z moim dyplomem z finansów i doświadczeniem w prowadzeniu własnej firmy to chyba oczywiste, że jestem tu najbardziej kompetentną osobą.
– No cóż, Scott – odezwał się Hayden chłodnym tonem. – Myla tak naprawdę odrzuciła moją propozycję, żeby w mojej nieobecności prowadziła moje operacje. Jest w trakcie dopinania sprzedaży kolejnego swojego biznesu. Słyszałeś o My-Design, Inc., prawda?
Myla patrzyła z satysfakcją, jak Scottowi opada szczęka z wrażenia.
– To firma, którą Myla założyła i własnymi rękami rozkręciła do rangi międzynarodowego przedsiębiorstwa – z samego pomysłu i ciężkiej pracy. Myla ma więcej niż wystarczające kwalifikacje do wszystkiego, co tylko zechce robić – zakończył lodowato.
Odwrócił się z powrotem do reszty grupy.
– Decyzja, kto będzie działał w moim imieniu, była dla mnie oczywista jak dwa razy dwa. Ale ponieważ mój pierwszy wybór powiedział „nie”, od dwudziestego piątego przyszłego miesiąca wszystkie sprawy finansowe i korporacyjne proszę kierować do Becka Garnera – to on będzie podejmował decyzje. Jared Lotto zajmie się całymi finansami związanymi z majątkiem oraz innymi nieruchomościami.
Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, Scott zerwał się na równe nogi, czerwony jak burak.
– Chyba nie jestem jedyny, który uważa, że to najgłupsza decyzja w historii. Naprawdę chcesz oddać całą tę władzę jakimś napompowanym ochroniarzykom? – prychnął z pogardą, rozglądając się po sali, licząc, że inni mu przytakną. Ale wszyscy patrzyli na jego wybuch z niesmakiem.
– No serio, jakie doświadczenie ma którykolwiek z nich w podejmowaniu dużych decyzji finansowych albo w prowadzeniu firmy, czy w ogóle w czymkolwiek? To są po prostu najęte mięśnie, na litość boską.
Ciało Haydena zesztywniało, a oczy zwęziły mu się ze złości, gdy patrzył na Scotta.
– Walker! – warknął Scott do menedżera firmy. – Chyba nie powiesz mi, że chcesz, żeby ochroniarz właził ci do biura i mówił, jak masz prowadzić firmę.
– Cóż, Scott – przeciągnął Walker chłodno – ci „zwykli ochroniarze” są również właścicielami prężnie działającej agencji J&B Security. A do tego świetnie ogarnęli sprawy, kiedy Hayden leżał w szpitalu, i dokładnie wiedzą, co Hayden zrobiłby w każdej sytuacji dotyczącej korporacji.
Twarz Scotta zrobiła się jeszcze bardziej czerwona po tych słowach.
– I – ciągnął Walker – wszyscy widzieliśmy, jak Beck i Jared przez ostatnie lata podsunęli kilka pomysłów, które zaoszczędziły Oak Corps nie dziesiątki, a dziesiątki tysięcy dolarów. Przyznam, że zatrudniłbym go w sekundę jako swojego wiceprezesa, gdybym nie był pewien, że w miesiąc – albo szybciej – miałby moje stanowisko.
Wszyscy się roześmiali, gdy Beck wykonał lekki ukłon w stronę Walkera.
Hayden uśmiechnął się szeroko i powiedział:
– Walker, mogę cię zapewnić, że Beck nie zagraża twojej posadzie. – Odwrócił się do Scotta, a uśmiech zniknął mu z twarzy. – Ciebie chciałem załatwić na osobności, ale skoro dziś postanowiłeś wszystko robić na forum, to pójdę twoim tropem… – odwrócił się i skinął głową na Annę.
Anna uśmiechnęła się.
– Pani Oakley zauważyła pewne nieścisłości w księgach i zwróciła nam na nie uwagę. Zbadaliśmy sprawę i odkryliśmy, że wysysał pan środki z firmy. Ma pan ochotę to wyjaśnić?
Scott rozglądał się po sali jak osaczony.
– To jest, kurwa, ustawka! Wszyscy wiedzą, że te dwie suki nigdy mnie nie lubiły. Chcecie mi powiedzieć, że uwierzycie im, a nie mnie—?!
– Dość! – krzyknęła Myla, zrywając się z krzesła i wbijając w Scotta wściekłe spojrzenie. – Po pierwsze, mamy przeciwko tobie wystarczająco dużo dowodów, więc radzę szykować prawników. Po drugie, nie masz żadnego prawa kwestionować decyzji, które podejmujemy. Gdybyśmy chcieli twojej opinii, to byśmy o nią zapytali. A teraz albo siadasz i zamykasz jadaczkę, albo wypadasz.
Pierś Haydena uniosła się z dumą, gdy patrzył na żonę. Jared i Beck wymienili uśmiech, po czym znów skupili uwagę na Scotcie.
Twarz Scotta wykrzywiła się od furii, a gdy wrzeszczał, ślina pryskała mu z ust:
– Aaa, już rozumiem. Mężulek nie daje rady, to ty rżniesz ochroniarzy. Wszyscy słyszeli plotki, że ta trójka kiedyś ciągle dzieliła się babami, i wygląda na to, że dalej się dzielą!
