Rozdział 147

Rhea

Tak. Boże, tak. Czułam go — gorącego, twardego, już wilgotnego na czubku — jak napierał na moje wejście. Moje ciało zacisnęło się w oczekiwaniu, puste i obolałe, spragnione, by je wypełnił.

— Proszę — wyszeptałam, kołysząc biodrami o niego. — Jax, potrzebuję…

— Wiem, czego potrzebujesz. — Zm...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie