
Zawoalowana Luna: Między Dwoma Alfami
CalebWhite · W trakcie · 233.1k słów
Wstęp
Żeby uniknąć schwytania, obcięłam krótkie złote włosy, ukryłam swoją płeć i przeniknęłam do akademii wojskowej Zenith University pod tożsamością pospolitego chłopaka imieniem „Ray Winters”. Wmawiałam sobie, że jeśli tylko wytrzymam cztery lata, zdobędę dość siły, by się ochronić.
Ale los zadrwił okrutnie, każąc mi na nich wpaść —
Komandor Kyle Strike, chłodny i bezwzględny instruktor taktyki. Zagonił mnie pod ścianę w swoim gabinecie, a jego głos był niski i niebezpieczny: „Trzęsiesz się, Winters. To dlatego, że jestem za blisko?” Jego wilk rozpoznał we mnie przeznaczoną partnerkę, a jednak nie potrafił zrozumieć, czemu odczuwa tak śmiertelnie silne przyciąganie do „studenta”. „Powiedz mi” — nachylił się do mojego ucha — „dlaczego twój zapach sprawia, że moja racjonalność się rozpada?”
Jax Wilde, dziki i nieokiełznany genialny wojownik. W śnie o więzi dusz, zesłanym przez Boginię Księżyca, całował każdy zakątek moich warg, a jego głos był ochrypły: „Jesteś moja, choć nie znam twojego imienia”. W rzeczywistości, kiedy nasze usta przypadkiem się musnęły, chwycił mnie brutalnie za nadgarstek, a jego bursztynowe oczy płonęły zwierzęcą zaborczością: „To uczucie… dokładnie jak we śnie. Ray, powiedz mi, kim ty właściwie jesteś?”
Dwie Alfy, dwie przeznaczone więzi, jeden śmiertelnie niebezpieczny sekret. Gdy prawda wyjdzie na jaw, stracę wszystko — czy zyskam wieczność?
Rozdział 1
Rhea
Trzy dni.
Tyle mi zostało, zanim następca tronu Tyrant z Ironfang wbije zęby w moją szyję i ogłosi mnie swoją partnerką na całe życie.
Ta myśl powinna napełnić mnie radością. Zamiast tego w żołądku zebrała się lodowata trwoga, kiedy siedziałam na honorowym miejscu w Wielkiej Sali Ironfang, otoczona arystokratami z pięciu królestw, którzy raz po raz posyłali mi zazdrosne spojrzenia, jakbym wygrała jakąś wielką nagrodę.
Jego zapach jest dziś nie taki, warknęła moja wilczyca. Za gęsty. Za zaborczy.
Kazałam jej się zamknąć i skupiłam się na tym, by mój uśmiech pozostał uprzejmy, gdy dłoń Tyranta spoczęła na mojej talii, a palce przycisnęły odrobinę zbyt mocno.
— Wyglądasz dziś olśniewająco, moja droga — szepnął mi do ucha. — Jakby sama Bogini Księżyca zstąpiła, by zaszczycić nas, śmiertelników.
Komplement był wypowiedziany idealnie. Szlachta westchnęła z uznaniem. Ale zapach Tyranta się zmienił — cedr i skóra, do których przywykłam, teraz podszyte były czymś ostrzejszym. Czymś, co kazało mojej wilczycy warknąć: Alfa na polowaniu.
— Dziękuję — wydusiłam. — Jesteś zbyt łaskawy.
Jego uśmiech się poszerzył i przez krótką chwilę w jego bursztynowych oczach mignął chłód. Potem zniknął, zastąpiony ciepłą czułością.
Kłamca — syknęła moja wilczyca. Drapieżnik.
— Za związek naszych rodów! — Głos Wielkiego Księcia przeciął salę, gdy uniósł kielich. — To nie tylko małżeństwo, lecz świt nowej ery!
Rozległy się oklaski. Tyrant wstał, pociągając mnie za sobą, a uścisk jego dłoni był delikatny, lecz absolutnie nieustępliwy.
— Szanowni goście — zaczął, a jego głos bez trudu niósł się po sali. — Pozwólcie, że przedstawię wam kobietę, która zdobyła nie tylko moje serce, ale i samą moją duszę.
Żołądek mi się ścisnął. To nie było w planie. Tyrant miał wznieść krótki toast i nic więcej. Tymczasem odwracał się teraz do mnie, w jego oczach zaczynał pojawiać się blask, a zapach, który od niego bił, gęstniał — dymiący cedr, ciężki i mdlący.
— Lady Rhea jest nie tylko piękna, choć jej fioletowe oczy potrafiłyby doprowadzić poetów do łez. — Uniósł wysoko nasze splecione dłonie, prezentując mnie niczym upolowaną zdobycz. — Jest wszystkim, co Bogini Księżyca zaprojektowała jako doskonałe dopełnienie siły Alfy.
Więcej oklasków. Czułam na sobie setki spojrzeń, ale niepokój mojej wilczycy przerodził się w prawdziwy alarm.
Kiedy usiedliśmy, dłoń Tyranta zacisnęła się na mojej talii. Spróbowałam nieco się odsunąć. Natychmiast wbił palce w moje ciało, znajdując punkty nacisku, które wyrwały mi cichy, zaskoczony oddech.
Pochylił się, a jego usta musnęły moje ucho.
— Nie odsuwaj się ode mnie więcej — wyszeptał. — Nie tutaj. Nigdy.
Odchylił się, złożył pocałunek na mojej skroni, co wywołało westchnienia obserwującej szlachty. Ale jego zapach znów się zmienił — teraz był jak spalone drewno, gryzący i agresywny.
On gra, uświadomiłam sobie. Każdy dotyk, każde słowo — wszystko jest przedstawieniem.
Kolacja trwała jak w zamgleniu. Dłoń Tyranta spoczywała na moim ramieniu, a kciuk kreślił rytmiczne kółka, od których napinały mi się mięśnie. Jego zapach bez przerwy się przeobrażał — od cedru do dymu, aż po coś mroczniejszego, pachnącego posiadaniem i ledwie powstrzymywaną przemocą.
Przy siódmym daniu moja wilczyca rzucała się wewnątrz mojej czaszki, rozpaczliwie chcąc przemienić się, walczyć.
Wtedy książę Shadowpeak wstał, wyraźnie pijany.
— Toast za szczęśliwą parę! Ale najpierw — pocałunek! Pokażcie nam miłość, która zjednoczy nasze królestwa!
Nie.
Okrzyk natychmiast podchwycono. Pięści waliły w stoły, stopy tupały, tworząc rytm bębna, który wstrząsał pałacem.
— Pocałunek! Pocałunek! Pocałunek!
Tyrant odwrócił się do mnie; jego oczy jarzyły się, a uśmiech miał drapieżny.
— Dajmy im to, czego chcą, moja miłości? — Jego dłoń objęła mój podbródek, unosząc moją twarz; jego zapach runął na mnie — surowy, agresywny, mój.
Jeśli pozwolisz mu cię tu pocałować, nigdy nie uciekniesz — eksplodowała moja wilczyca. Będzie cię miał. Ciałem i duszą.
Odsunęłam się, kładąc dłoń na jego piersi.
— Tyrant… wolałabym zachować nasz pierwszy pocałunek na samą ceremonię. Pod bezpośrednim świadectwem Bogini Księżyca, jak nakazuje tradycja.
Wielka Sala ucichła.
Twarz Tyranta stała się pusta. W jego oczach zapłonęła mordercza wściekłość. Dłoń zacisnęła mu się na moim podbródku, a pazury ukłuły skórę — cztery ostre punkty bólu. Jego zapach wybuchł palącym gniewem.
Po chwili wyraz jego twarzy wygładził się w ciepło. Puścił mój podbródek, ujął moją dłoń i ucałował kostki.
— Moja ukochana Rhea przypomina mi, dlaczego Bogini wybrała ją na moją partnerkę. Jej oddanie tradycji, jej szacunek dla świętej ceremonii — to cechy, które uczynią z niej królową godną legend.
Uśmiechnął się do mnie, idealnie i szczerze. — Masz całkowitą rację, moja droga. Nasz pierwszy pocałunek powinien odbyć się na oczach samej Bogini.
Sala wybuchła oklaskami. — Prawdziwy dżentelmen! — zawołał ktoś.
Ale pod stołem dłoń Tyranta odnalazła moje udo i ścisnęła je — tak mocno, że aż zostawi siniak, tak mocno, by wysłać wiadomość: Zapłacisz za to.
Moja wilczyca ucichła, czekając, przygotowując się.
Kolacja dobiegła końca. Tyrant nachylił się bliżej. — Kiedy to się skończy, pójdziesz ze mną do Księżycowego Ogrodu. Musimy porozmawiać o twoim zachowaniu dzisiejszego wieczoru. — Jego dłoń zacisnęła się, aż kości zaczęły mi trzeć o siebie. — Rozumiesz, Rhea?
Rozumiałam z jasnością ofiary, która rozpoznaje morderczy zamiar drapieżnika.
— Tak, Tyrant.
— Grzeczna dziewczynka.
Księżycowy Ogród był pułapką — biały marmur i księżycowe światło, wysokie mury bez drogi ucieczki. Tyrant poprowadził mnie do centralnego pawilonu, a jego uścisk zostawiał siniaki. Gdy tylko zostaliśmy sami, puścił mnie tak nagle, że się potknęłam.
Kiedy podniosłam wzrok, czarujący książę zniknął. W jego miejscu stało coś zimnego i wściekłego, z płonącymi oczami i zapachem na tyle agresywnym, że moja wilczyca zawarczała.
— Zrobiłaś ze mnie głupca — powiedział cicho, niebezpiecznie. — Jakbym nawet nie potrafił kontrolować własnej partnerki.
— Chciałam tylko trzymać się tradycji—
— Tradycji? — roześmiał się gorzko. — Podważyłaś mój autorytet publicznie. Od początku byłaś zbyt zuchwała — uczysz się walki, dyskutujesz o polityce, wygłaszasz opinie. Myślałaś, że będziesz jakimś równorzędnym partnerem?
Podszedł bliżej. Cofnęłam się.
— Każdy samiec w tej sali gapił się dziś na ciebie. Widziałem, jak patrzyli na to, co jest moje. — Rzucił się do przodu, złapał mnie za nadgarstek, szarpnął do siebie. Drugą dłonią wpił się w moje włosy. — Należysz do mnie. Tylko ja mam prawo patrzeć. Tylko ja mam prawo dotykać.
— Puść! — próbowałam się wyrwać, ale jego siła była przytłaczająca.
— Skończyłem udawać. — Jego dłoń zacisnęła się na mojej szyi, palce wbijając się w miejsce na znak. — Myślisz, że te ostatnie sześć miesięcy było prawdziwe? Tresowałem cię. Łamałem cię. — Jego kły się wydłużyły. — Naznaczę cię dziś w nocy. Teraz. Gdy więź będzie pełna, twoja wilczyca na zawsze podporządkuje się mojej.
Zalał mnie terror. — Nie—
Odciągnął mi głowę na bok, odsłaniając gardło. Poczułam jego oddech, gorący i głodny, poczułam, jak jego kły napierają na moją skórę, a potem—
Ból. Oślepiający ból, gdy jego zęby przebiły skórę.
Krzyknęłam, szarpiąc się, ale był silniejszy, przygniatał mnie. Moja suknia się rozdarła. Ale naznaczenie trwało trzydzieści sekund — wciąż miałam czas—
Moja wilczyca wyrwała się spod mojej kontroli z niespotykaną siłą.
ZEJDŹ. Z NAS.
Alfa-rozkaz, który mnie trzymał, roztrzaskał się. Moc zalała moje kończyny — moja własna moc, należna mi z mocy krwi i furii.
Wbiłam kolano w jego krocze z całej siły.
Jego krzyk był piękny. Puścił mnie, zginając się wpół. Nie myślałam — po prostu się poruszyłam. Moje pazury wysunęły się i rozorałam mu nimi twarz, czując, jak skóra pęka, czując kość. Od skroni do szczęki otworzyły się trzy głębokie bruzdy, krew trysnęła strumieniem.
— Jak śmiesz! — warknęłam, na wpół przemieniona, z wysuniętymi kłami, w czystej, zwierzęcej wściekłości.
Tyrant zachwiał się do tyłu, przyciskając dłoń do krwawiącej twarzy i wpatrując się we mnie w szoku. Krew sączyła się między jego palcami, ciemna i lśniąca w blasku księżyca. — Ty... ty mnie zaatakowałaś?
Szok przeobraził się w czystą furię. Jego oczy zapłonęły jaśniej, a wilk wynurzył się na powierzchnię całkowicie. — Ty suko! Pożałujesz!
Już biegłam, z poszarpaną suknią plączącą się wokół nóg, z ramieniem krwawiącym od niedokończonego ugryzienia. Za mną ryk Tyranta wstrząsnął marmurowymi kolumnami — już nie człowiek, czysta wilcza wściekłość.
— STRAŻE! — Jego głos pękł jak grom nad ogrodem. — ZAPIECZĘTOWAĆ PAŁAC! NIKT NIE WYCHODZI!
Usłyszałam dudnienie butów, okrzyki odbijające się od kamiennych ścian. Serce waliło mi w piersi, kiedy przebiegłam przez łukowate przejście, w mroczne korytarze dalej.
— ZNAJDŹCIE JĄ! — głos Tyranta podążał za mną, szorstki od furii i czegoś mroczniejszego — obsesji. — Pozamykać wszystkie bramy, obstawić wszystkie wyjścia! Ona nie opuści tego pałacu! SŁYSZYCIE MNIE? Jest MOJA!
Dotarł do mnie dźwięk przemiany — mokry trzask przeformowujących się kości, warkot wilka dwa razy większego od jakiegokolwiek normalnego Alfy. Przemieniał się. Polował.
— Przywlokę cię z powrotem za gardło, jeśli będzie trzeba, Rhea! — Jego słowa rozpłynęły się w wyciu, od którego krew mi zmroziło. — Nie uciekniesz mi! NIGDY mi nie uciekniesz!
Ostatnie Rozdziały
#192 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#191 Rozdział 191
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#190 Rozdział 190
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#189 Rozdział 189
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#188 Rozdział 188
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#187 Rozdział 187
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#186 Rozdział 186
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#185 Rozdział 185
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#184 Rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#183 Rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.












