Rozdział 88

Kael

Sala na OIOM-ie była zbyt cicha. Tylko miarowe piknięcia monitora serca i cichy syk tlenu. Zająłem krzesło przy łóżku Rhei wiele godzin temu i od tamtej pory się nie ruszyłem, obejmując dłonią jej dłoń, z oczami utkwionymi w jej zbyt bladej twarzy.

Centrum medyczne zrobiło, co mogło — oczyści...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie