Rozdział 97 97

Znowu się rozsypuję. Tym razem zaciskam ramiona i nogi wokół Gabriela tak mocno, jak tylko potrafię, wypuszczając z siebie długie, niskie jęknięcie. On warczy gardłowo, kiedy wyciskam go do końca, po czym wbija się we mnie jeszcze raz, ostatni, i drży od siły wytrysku.

Łapię oddech, kiedy mgła powo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie