Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

nicolefox859 · W trakcie · 229.4k słów

808
Gorące
808
Wyświetlenia
0
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?

Rozdział 1

Alexis

Na dworze robi się już ciemno.

Pstrykam lampkę na biurku i przeciągam się na krześle, próbując nie zwinąć się w ten nieunikniony, końcowodzienny garb. W brzuchu mi burczy, więc wysuwam dolną szufladę biurka i zerkam na schowane w środku pyszności. Aha, no tak — stara, dobra tajna szuflada z przekąskami. Tajna nie dlatego, że mi wstyd, ile podjadam, tylko dlatego, że Vicky Oberman z boksu naprzeciwko wyskoczy znad przegrody jak surykatka, jeśli usłyszy zdradliwe chrzęszczenie torebki chipsów.

Wyciągam paczkę Twizzlersów i zasuwam szufladę. Wpatruję się w migający kursor na ekranie, żując koniec truskawkowego żelka w formie długiej pałeczki. Powiedziałam mojemu narzeczonemu, Grantowi, że wrócę dziś późno, bo chciałam dokończyć ten tekst, ale sama nie wiem, czy mi się w ogóle chce.

To tylko taki zapychacz — mało prawdopodobna historia o tym, jak dozorca domu kultury znalazł dokładnie te same łyżwy, które nosił, gdy jako dziecko przychodził do ośrodka. Pan Finkel przez połowę wywiadu rozpływał się nad tym, ile wszystko kiedyś kosztowało (puszka coli — pięć centów; hot dog — dwadzieścia pięć; dwie gałki lodów — dziesięć), a przez resztę czasu narzekał, że dzisiejsze dzieciaki nie mają za grosz wdzięczności za luksus posiadania takiego miejsca, do którego można pójść.

A teraz moim zadaniem, jako tej sumiennej lokalnej dziennikarki, jest zamienić tę kupę mdłej galarety w dający do myślenia artykuł o roli domów kultury w dodawaniu skrzydeł młodzieży jutra.

Albo przynajmniej tak postanowiłam to sprzedać. Moja redaktorka, Debbie Harris, chce po prostu, żebym napisała tekst. Właściwie jej dokładne słowa brzmiały: „I tak nikt tego nie przeczyta poza tym dozorcą, więc tylko dopilnuj, żebyś nie przekręciła jego nazwiska”.

Debbie wcale nie udaje, że poświęca czas i energię na takie laurki, kiedy są większe tematy do opowiedzenia. Po prostu marzę, żeby dała mi wreszcie jeden z tych większych tematów. Moja robota w „New York Union” jak dotąd miała w sobie boleśnie mało konkretu.

— Wright! — od progu mojego boksu odzywa się krótki, cięty głos.

No pięknie. O wilku mowa.

Odwracam się do Debbie, z Twizzlersem nadal wystającym mi z ust. To surowo wyglądająca Szkotka z idealnie ułożonym blondem, podkreślonymi na czarno oczami i szminką, która nigdy nie jest rozmazana. Ma godny podziwu, niewyczerpany wybór odważnie kolorowych garniturów. Dziś występuje w fuksjowej marynarce i pasujących spodniach, a pod spodem ma śnieżnobiały top. Wygląda na jakieś czterdzieści pięć lat, ale przez dwa lata mojej pracy w gazecie ani razu nie słyszałam, żeby wspominała o wieku. Krąży plotka, że ktoś kiedyś spróbował wyprawić jej urodziny w redakcji i… tej osoby już nigdy więcej nie widziano.

— Jak idzie tekst? — pyta swoim ciężkim, glasgowskim akcentem.

— Dobrze. — odgryzam koniec Twizzlersa. — Właśnie miałam—

Machnięciem ręki mi przerywa.

— Nie, wystarczy, to wszystko, co muszę wiedzieć. Przyszłam tylko dać ci temat na jutro. — Uśmiecha się szeroko. — Spodoba ci się.

Serce zaczyna mi bić szybciej. Wreszcie Debbie da mi coś konkretnego, coś, w co można wgryźć się zębami.

— Wystawa psów! — oznajmia.

— Och.

— Nie rób takiej miny. — Opiera się o ściankę mojego boksu. — Najlepsze dopiero przed tobą.

Unoszę brew, czekając.

Debbie pochyla się odrobinę bliżej.

— Wszystkie psy są sobowtórami celebrytów.

— Debbie! — jęczę, z frustracji odchylając głowę do tyłu. — To znowu ta sama papka, którą zawsze dostaję. Po co mnie w ogóle nakręcasz?

Kopniakiem trąca dół mojego krzesła, aż podskakuję i prostuję się jak na baczność, po czym krzyżuje ramiona i posyła mi spojrzenie, od którego mogłoby zgasnąć światło.

— Znowu ty i twoja cierpliwość na minusie — strofuje mnie. — Wiesz, jakie masz szczęście, że w ogóle masz tę pracę? Mam w szufladzie tuzin CV ludzi, którzy z radością napiszą tekst o paradzie psów w słodkich wdziankach.

— Tak — wzdycham. — Masz rację. Przepraszam. Dziękuję.

Uśmiecha się i odchodzi.

Wiem, że Debbie ma rację, ale i tak nie umiem pozbyć się tej frustracji. Wystawa psów, choć brzmi naprawdę uroczo, to ja chcę pisać rzeczy, które coś zmieniają.

Zegar wybija wpół do szóstej i zaczynam się zbierać. Dziś nie mam ochoty siedzieć po godzinach. Chcę się tylko zwinąć na kanapie z Grantem, z wielkim kieliszkiem czerwonego wina, i obejrzeć coś kompletnie odmóżdżającego. Właściwie to brzmi dokładnie jak to, co doktor zalecił.

Dojazd z redakcji gazety na Manhattanie do naszego loftu na Brooklynie zajmuje prawie czterdzieści minut. Grant ma szczęście — właśnie awansował na młodszego partnera w kancelarii prawa gospodarczego w centrum Brooklynu i do pracy ma mniej niż dziesięć minut piechotą.

Jak na listopad, wieczór jest nienaturalnie ciepły, ale w powietrzu i tak siedzi taki chłodek, że odruchowo szczelniej otulam się płaszczem, idąc z metra do naszego budynku. Wchodzę po schodkach, pakuję się do czekającej windy i marzę o porządnym, ciężkim pinot noir — takim, co rozgrzewa od środka.

Drzwi do mieszkania są otwarte. To mnie zaskakuje. Choć jego biuro jest blisko, prawniczy kierat nie bierze jeńców i Grant haruje jak wół. Mówił, że dziś nie wróci późno, więc zastanawiam się, gdzie się podział. Wrzucam klucze do miseczki, idę do salonu, spodziewając się go tam zastać, ale nie ma go nigdzie.

— Grant? — wołam. Stare deski jęczą pod stopami, kiedy ruszam w stronę sypialni, po drodze zrzucając torbę na kanapę.

Skrzyp. Skrzyp.

O materac w sypialni kłócę się z Grantem, odkąd razem zamieszkaliśmy. On go uwielbia, a ja nie znoszę tych trzeszczących sprężyn. Tylko że… sprężyny odzywają się wyłącznie wtedy, kiedy my z Grantem bierzemy się za dorosłe sprawy. A skoro ja stoję teraz na korytarzu, zaczynam pojmować, z narastającą grozą, że to znaczy…

O, Jezu.

Kiedy popycham drzwi do sypialni palcami, które nagle robią mi się blade i drżące, widzę coś, czego nie chciałam zobaczyć nigdy, przenigdy.

Pierwsze, co widzę, to blada goła dupa Granta, zaciskająca się, gdy pcha.

Drugie, co widzę, to przerażona twarz kobiety pod nim — właśnie złapała ze mną kontakt wzrokowy i zrozumiała, zdecydowanie, zdecydowanie za późno, że narobiła sobie kłopotów.

Opada mi szczęka.

Kobieta próbuje odepchnąć Granta i naciągnąć kołdrę, żeby się zasłonić, ale temu wielkiemu matołowi chwilę zajmuje ogarnięcie, co się dzieje. Kiedy wreszcie łapie i podnosi wzrok, widząc mnie w futrynie, jego mina gaśnie.

— To nie tak, jak wygląda! — drze się. Wyskakuje z łóżka, wciągając bokserki — te, które kupiłam mu na urodziny w zeszłym roku, zauważam — i macha rękami jak opętany.

Na sam widok robi mi się niedobrze, więc patrzę na dziewczynę. Kuli się pod kołdrą. Jej butelkowy blond jest w totalnym nieładzie, a oczy ma szeroko otwarte ze wstrząsu.

— To nie tak, jak wygląda! — powtarza Grant, jakbym za pierwszym razem była głucha.

Przez sekundę chcę mu uwierzyć. Byłoby o wiele łatwiej przełknąć jego kłamstwa niż przyjąć, że mój narzeczony — facet, z którym przez ostatnie dwa lata spędziłam każdą niedzielę, przytulona na kanapie — zdradził mnie w najgorszy możliwy sposób.

Ale nie da się zaprzeczyć: to jest dokładnie tak, jak wygląda.

Złość rozlewa mi się w żyłach jak nafta. Brakuje tylko zapałki.

— To co to jest? — cedzę, a moje oczy robią się jeszcze większe. — Sprawdzaliście sobie nawzajem wszy? Zgubiła kolczyk w twoich gaciach?

Grant dopada do mnie. Jego piaskowe włosy sterczą na wszystkie strony, a wokół ust ma rozmazaną szminkę. — Kochanie, ja ci wszystko wyjaśnię!

Widok tych ust — ust, które myślałam, że są tylko moje do całowania — podpala mi krew, jakby paliła mnie od środka, aż pod skórą robi się ogień.

Ma duże, smutne oczy. Pamiętam, jak się w nich zakochałam. W nim. Jak ładnie wyglądały w świetle świec w tej włoskiej knajpce, do której zabrał mnie na naszą pierwszą poważną randkę. Nawet teraz jakaś część mnie chce wchłonąć to, co w nich jest, i mu wybaczyć.

Zamykam tę część w pudełku, przekręcam klucz i wyrzucam go jak najdalej.

— Wynocha — mówię lodowato, wyciągając palec w stronę drzwi wejściowych. — Oboje macie się stąd wynieść. Natychmiast.

Serce próbuje mi wejść do gardła. Czuję, że zaraz zwymiotuję. Jak on mógł mi to zrobić? Jestem dwie sekundy od totalnego rozsypania się, a nie ma takiej opcji, żebym pozwoliła Grantowi tu zostać i to oglądać.

Grant marszczy brwi. — Ale to moje mieszkanie.

— Powiedziałam: wypierdalać, zanim was wyrzucę! — Podniesiony głos działa. Z piskiem kobieta przemyka obok mnie do drzwi.

Grant odwraca się i sięga po spodnie. Najwyraźniej nie byłam wystarczająco jasna; może potrzebuje, żebym powtórzyła to jeszcze raz, ostatni.

— Czy ja się zacięłam? Powiedziałam: WYP. IER. DA. LAĆ!

Słysząc jad w moim głosie, Grant zostawia spodnie i zrywa się do wyjścia. Dwie sekundy później słyszę, jak drzwi wejściowe trzaskają z hukiem.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

710.1k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

632.9k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

429.7k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

741.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

403.3k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

762k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

427k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

276.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?