Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

nicolefox859 · Zakończone · 229.4k słów

808
Gorące
37.4k
Wyświetlenia
894
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?

Rozdział 1

Alexis

Na dworze robi się już ciemno.

Pstrykam lampkę na biurku i przeciągam się na krześle, próbując nie zwinąć się w ten nieunikniony, końcowodzienny garb. W brzuchu mi burczy, więc wysuwam dolną szufladę biurka i zerkam na schowane w środku pyszności. Aha, no tak — stara, dobra tajna szuflada z przekąskami. Tajna nie dlatego, że mi wstyd, ile podjadam, tylko dlatego, że Vicky Oberman z boksu naprzeciwko wyskoczy znad przegrody jak surykatka, jeśli usłyszy zdradliwe chrzęszczenie torebki chipsów.

Wyciągam paczkę Twizzlersów i zasuwam szufladę. Wpatruję się w migający kursor na ekranie, żując koniec truskawkowego żelka w formie długiej pałeczki. Powiedziałam mojemu narzeczonemu, Grantowi, że wrócę dziś późno, bo chciałam dokończyć ten tekst, ale sama nie wiem, czy mi się w ogóle chce.

To tylko taki zapychacz — mało prawdopodobna historia o tym, jak dozorca domu kultury znalazł dokładnie te same łyżwy, które nosił, gdy jako dziecko przychodził do ośrodka. Pan Finkel przez połowę wywiadu rozpływał się nad tym, ile wszystko kiedyś kosztowało (puszka coli — pięć centów; hot dog — dwadzieścia pięć; dwie gałki lodów — dziesięć), a przez resztę czasu narzekał, że dzisiejsze dzieciaki nie mają za grosz wdzięczności za luksus posiadania takiego miejsca, do którego można pójść.

A teraz moim zadaniem, jako tej sumiennej lokalnej dziennikarki, jest zamienić tę kupę mdłej galarety w dający do myślenia artykuł o roli domów kultury w dodawaniu skrzydeł młodzieży jutra.

Albo przynajmniej tak postanowiłam to sprzedać. Moja redaktorka, Debbie Harris, chce po prostu, żebym napisała tekst. Właściwie jej dokładne słowa brzmiały: „I tak nikt tego nie przeczyta poza tym dozorcą, więc tylko dopilnuj, żebyś nie przekręciła jego nazwiska”.

Debbie wcale nie udaje, że poświęca czas i energię na takie laurki, kiedy są większe tematy do opowiedzenia. Po prostu marzę, żeby dała mi wreszcie jeden z tych większych tematów. Moja robota w „New York Union” jak dotąd miała w sobie boleśnie mało konkretu.

— Wright! — od progu mojego boksu odzywa się krótki, cięty głos.

No pięknie. O wilku mowa.

Odwracam się do Debbie, z Twizzlersem nadal wystającym mi z ust. To surowo wyglądająca Szkotka z idealnie ułożonym blondem, podkreślonymi na czarno oczami i szminką, która nigdy nie jest rozmazana. Ma godny podziwu, niewyczerpany wybór odważnie kolorowych garniturów. Dziś występuje w fuksjowej marynarce i pasujących spodniach, a pod spodem ma śnieżnobiały top. Wygląda na jakieś czterdzieści pięć lat, ale przez dwa lata mojej pracy w gazecie ani razu nie słyszałam, żeby wspominała o wieku. Krąży plotka, że ktoś kiedyś spróbował wyprawić jej urodziny w redakcji i… tej osoby już nigdy więcej nie widziano.

— Jak idzie tekst? — pyta swoim ciężkim, glasgowskim akcentem.

— Dobrze. — odgryzam koniec Twizzlersa. — Właśnie miałam—

Machnięciem ręki mi przerywa.

— Nie, wystarczy, to wszystko, co muszę wiedzieć. Przyszłam tylko dać ci temat na jutro. — Uśmiecha się szeroko. — Spodoba ci się.

Serce zaczyna mi bić szybciej. Wreszcie Debbie da mi coś konkretnego, coś, w co można wgryźć się zębami.

— Wystawa psów! — oznajmia.

— Och.

— Nie rób takiej miny. — Opiera się o ściankę mojego boksu. — Najlepsze dopiero przed tobą.

Unoszę brew, czekając.

Debbie pochyla się odrobinę bliżej.

— Wszystkie psy są sobowtórami celebrytów.

— Debbie! — jęczę, z frustracji odchylając głowę do tyłu. — To znowu ta sama papka, którą zawsze dostaję. Po co mnie w ogóle nakręcasz?

Kopniakiem trąca dół mojego krzesła, aż podskakuję i prostuję się jak na baczność, po czym krzyżuje ramiona i posyła mi spojrzenie, od którego mogłoby zgasnąć światło.

— Znowu ty i twoja cierpliwość na minusie — strofuje mnie. — Wiesz, jakie masz szczęście, że w ogóle masz tę pracę? Mam w szufladzie tuzin CV ludzi, którzy z radością napiszą tekst o paradzie psów w słodkich wdziankach.

— Tak — wzdycham. — Masz rację. Przepraszam. Dziękuję.

Uśmiecha się i odchodzi.

Wiem, że Debbie ma rację, ale i tak nie umiem pozbyć się tej frustracji. Wystawa psów, choć brzmi naprawdę uroczo, to ja chcę pisać rzeczy, które coś zmieniają.

Zegar wybija wpół do szóstej i zaczynam się zbierać. Dziś nie mam ochoty siedzieć po godzinach. Chcę się tylko zwinąć na kanapie z Grantem, z wielkim kieliszkiem czerwonego wina, i obejrzeć coś kompletnie odmóżdżającego. Właściwie to brzmi dokładnie jak to, co doktor zalecił.

Dojazd z redakcji gazety na Manhattanie do naszego loftu na Brooklynie zajmuje prawie czterdzieści minut. Grant ma szczęście — właśnie awansował na młodszego partnera w kancelarii prawa gospodarczego w centrum Brooklynu i do pracy ma mniej niż dziesięć minut piechotą.

Jak na listopad, wieczór jest nienaturalnie ciepły, ale w powietrzu i tak siedzi taki chłodek, że odruchowo szczelniej otulam się płaszczem, idąc z metra do naszego budynku. Wchodzę po schodkach, pakuję się do czekającej windy i marzę o porządnym, ciężkim pinot noir — takim, co rozgrzewa od środka.

Drzwi do mieszkania są otwarte. To mnie zaskakuje. Choć jego biuro jest blisko, prawniczy kierat nie bierze jeńców i Grant haruje jak wół. Mówił, że dziś nie wróci późno, więc zastanawiam się, gdzie się podział. Wrzucam klucze do miseczki, idę do salonu, spodziewając się go tam zastać, ale nie ma go nigdzie.

— Grant? — wołam. Stare deski jęczą pod stopami, kiedy ruszam w stronę sypialni, po drodze zrzucając torbę na kanapę.

Skrzyp. Skrzyp.

O materac w sypialni kłócę się z Grantem, odkąd razem zamieszkaliśmy. On go uwielbia, a ja nie znoszę tych trzeszczących sprężyn. Tylko że… sprężyny odzywają się wyłącznie wtedy, kiedy my z Grantem bierzemy się za dorosłe sprawy. A skoro ja stoję teraz na korytarzu, zaczynam pojmować, z narastającą grozą, że to znaczy…

O, Jezu.

Kiedy popycham drzwi do sypialni palcami, które nagle robią mi się blade i drżące, widzę coś, czego nie chciałam zobaczyć nigdy, przenigdy.

Pierwsze, co widzę, to blada goła dupa Granta, zaciskająca się, gdy pcha.

Drugie, co widzę, to przerażona twarz kobiety pod nim — właśnie złapała ze mną kontakt wzrokowy i zrozumiała, zdecydowanie, zdecydowanie za późno, że narobiła sobie kłopotów.

Opada mi szczęka.

Kobieta próbuje odepchnąć Granta i naciągnąć kołdrę, żeby się zasłonić, ale temu wielkiemu matołowi chwilę zajmuje ogarnięcie, co się dzieje. Kiedy wreszcie łapie i podnosi wzrok, widząc mnie w futrynie, jego mina gaśnie.

— To nie tak, jak wygląda! — drze się. Wyskakuje z łóżka, wciągając bokserki — te, które kupiłam mu na urodziny w zeszłym roku, zauważam — i macha rękami jak opętany.

Na sam widok robi mi się niedobrze, więc patrzę na dziewczynę. Kuli się pod kołdrą. Jej butelkowy blond jest w totalnym nieładzie, a oczy ma szeroko otwarte ze wstrząsu.

— To nie tak, jak wygląda! — powtarza Grant, jakbym za pierwszym razem była głucha.

Przez sekundę chcę mu uwierzyć. Byłoby o wiele łatwiej przełknąć jego kłamstwa niż przyjąć, że mój narzeczony — facet, z którym przez ostatnie dwa lata spędziłam każdą niedzielę, przytulona na kanapie — zdradził mnie w najgorszy możliwy sposób.

Ale nie da się zaprzeczyć: to jest dokładnie tak, jak wygląda.

Złość rozlewa mi się w żyłach jak nafta. Brakuje tylko zapałki.

— To co to jest? — cedzę, a moje oczy robią się jeszcze większe. — Sprawdzaliście sobie nawzajem wszy? Zgubiła kolczyk w twoich gaciach?

Grant dopada do mnie. Jego piaskowe włosy sterczą na wszystkie strony, a wokół ust ma rozmazaną szminkę. — Kochanie, ja ci wszystko wyjaśnię!

Widok tych ust — ust, które myślałam, że są tylko moje do całowania — podpala mi krew, jakby paliła mnie od środka, aż pod skórą robi się ogień.

Ma duże, smutne oczy. Pamiętam, jak się w nich zakochałam. W nim. Jak ładnie wyglądały w świetle świec w tej włoskiej knajpce, do której zabrał mnie na naszą pierwszą poważną randkę. Nawet teraz jakaś część mnie chce wchłonąć to, co w nich jest, i mu wybaczyć.

Zamykam tę część w pudełku, przekręcam klucz i wyrzucam go jak najdalej.

— Wynocha — mówię lodowato, wyciągając palec w stronę drzwi wejściowych. — Oboje macie się stąd wynieść. Natychmiast.

Serce próbuje mi wejść do gardła. Czuję, że zaraz zwymiotuję. Jak on mógł mi to zrobić? Jestem dwie sekundy od totalnego rozsypania się, a nie ma takiej opcji, żebym pozwoliła Grantowi tu zostać i to oglądać.

Grant marszczy brwi. — Ale to moje mieszkanie.

— Powiedziałam: wypierdalać, zanim was wyrzucę! — Podniesiony głos działa. Z piskiem kobieta przemyka obok mnie do drzwi.

Grant odwraca się i sięga po spodnie. Najwyraźniej nie byłam wystarczająco jasna; może potrzebuje, żebym powtórzyła to jeszcze raz, ostatni.

— Czy ja się zacięłam? Powiedziałam: WYP. IER. DA. LAĆ!

Słysząc jad w moim głosie, Grant zostawia spodnie i zrywa się do wyjścia. Dwie sekundy później słyszę, jak drzwi wejściowe trzaskają z hukiem.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.7k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...