Rozdział 101

Kieran!

Ten głos należał do Kierana.

Wyszedł spomiędzy drzew jak cień, któremu nadano kształt. Jego spojrzenie utkwiło w twarzy Laury.

— Puść ją, Elise — powiedział cicho.

Uścisk Elise znów odrobinę zelżał, ale nie odsunęła się. Jej palce wciąż były zaciśnięte na gardle Laury jak obroża.

— Dobr...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie