
Zdradzona Luna, która została Alfą Królową
Retroferd · Zakończone · 205.2k słów
Wstęp
Ale kiedy czterej niebezpiecznie potężni Alfowie ogłaszają ją swoją, ona odmawia uległości.
Lucian – mroczny, bezwzględny i przyzwyczajony do posłuszeństwa.
Dante – dziki wojownik, który bierze to, czego chce.
Nikolai – grzeszny łotr, który prowadzi niegodziwe gierki.
Zephyr – chłodny, wyrachowany i mający wszystko całkowicie pod kontrolą.
Pragną jej. Będą o nią walczyć. A Laura?
Ona sprawi, że uklękną.
Rozdział 1
Palce Laury zadrżały, kiedy zapinała srebrne zapięcie pod szyją; ta drobnostka stawiała opór jej zwykle pewnym dłoniom. W ozdobnym lustrze przed nią wpatrywała się w nią kobieta — dumna, a jednak niepewna. Odbicie wydawało się teraz niemal obce, obserwowało ją tymi błękitnymi oczami, które kiedyś lśniły silnym duchem, lecz teraz miały w sobie cienie zmartwienia.
— To tylko nerwy — wyszeptała do siebie, wygładzając suknię, którą tak starannie wybrała na dzisiejsze spotkanie.
Spotkanie Kierana. Ta myśl skręciła jej serce jak nóż. Jej partner w ostatnich miesiącach stał się chłodny, każdego dnia coraz bardziej się od niej odsuwał. Laura wmawiała sobie, że to tylko ciężar przywództwa, że bycie Alphą Srebrnego Księżyca wymaga rzeczy, których nawet ona nie potrafi zrozumieć.
Dotknęła płaskiego brzucha, czując, jak w środku rozkwita ten sam, stary ból. Tam, gdzie powinno było rosnąć dziecko, była tylko pustka. Trzy lata jako Luna Kierana, a wciąż bez dziecka. Choć nigdy nie wypowiedział tego na głos, czuła oskarżenie w ciszy między ich rozmowami, w chłodzie ich łóżka.
— Moja pani. — Ciche pukanie przerwało jej myśli. — Czekają.
Laura wzięła głęboki oddech, zbierając strzępy spokoju. — Dziękuję, Mara. Już idę.
Kroki służącej ucichły w korytarzu, a Laura jeszcze raz przycisnęła dłoń do brzucha. Oddała dla Kierana wszystko: swoje miejsce jako najsilniejsza wojowniczka watahy, marzenia o tym, by iść własną ścieżką. Wszystko oddane dobrowolnie dla ich więzi.
Miłość wymaga, by się czegoś wyrzekać — mówiła jej kiedyś matka. Ale ile to już za dużo?
Wyprostowała się i uniosła podbródek. Cokolwiek czekało na nią za tymi drzwiami, stawi temu czoło z dumą Luny.
Długi korytarz ciągnął się przed nią, jakby prowadził prosto ku jej zgubie. W chwili, gdy wyszła, wśród zgromadzonych wilków rozległy się szepty. Wojownicy, którzy kiedyś z dumą stali u jej boku, teraz odwracali wzrok. Omegi pochylały głowy niżej, niż było to potrzebne. Nawet starszyzna, której mądrość ceniła, nagle uznała kamienną posadzkę za niezwykle interesującą.
Chłód przebiegł Laurze po kręgosłupie. Coś było straszliwie nie tak.
Mimo to zmusiła usta do fałszywego uśmiechu i ruszyła naprzód z gracją. Gdy podeszła bliżej, ogromne dębowe drzwi wielkiej sali otworzyły się, odsłaniając serce siedziby watahy. W środku członkowie każdego szczebla stali sztywno na swoich miejscach. W powietrzu ciężko wisiał zapach sosny i dymu z paleniska, mieszając się z wonią uczty rozłożonej na długich stołach — nietkniętej, zauważyła. Nikt nie jadł. Nikt nie pił.
Wszystkie oczy podążały za nią, gdy weszła, po czym szybko uciekały w bok.
A potem go zobaczyła.
Kieran stał na podwyższeniu, wyglądając potężnie w swoich specjalnych skórzanych ubraniach; srebrne odznaki rangi lśniły na czerni. Ten widok wciąż zapierał jej dech — nawet teraz. Ale nie był sam.
U jego boku stała kobieta — drobna i obła tam, gdzie Laura była wysoka i silna. Ciemne loki opadały na nagie ramiona, a jej sukienka, jeśli w ogóle można było nazwać czymś takim sukienkę, opinała ciało jak druga skóra. Jej mała dłoń spoczywała na ramieniu Kierana, palce pomalowane na jaskrawą czerwień, która Laurze przypomniała świeżą krew.
Omega. Młoda i piękna. I o zapachu, który sprawił, że wilczyca Laury zawyła głęboko, z instynktowną pewnością.
Płodna.
— Kieran? — Jego imię spłynęło z jej warg miękko, pytająco.
Nawet na nią nie spojrzał. Zamiast tego jego głos rozbrzmiał w cichym pomieszczeniu — wyraźny i lodowaty jak zima. — Dziś wieczorem mam wszystkim coś do powiedzenia.
Laura zrobiła kolejny krok naprzód; serce biło jej tak mocno, że była pewna, iż wszyscy to słyszą. Szepty wokół niej przybrały na sile, wzbierający szmer, którego nie potrafiła uchwycić.
— To — ciągnął Kieran, a jego usta wykrzywiły się w coś, co nie było do końca uśmiechem — jest Elise. Ona będzie moją nową konkubiną.
Słowa uderzyły w Laurę jak fizyczny cios. Wokół niej ludzie wstrzymali oddech, potem ktoś westchnął, i szybko znów zapadła cisza.
Przez moment świat zachwiał się jej pod stopami. Wbiła paznokcie w dłonie, ostry ból trzymał ją w rzeczywistości, gdy wszystko inne groziło rozsypaniem się na kawałki.
— Konkubiną? — zdołała w końcu wydusić, a jej głos był dziwnie spokojny mimo drżenia w duszy. — Nie wiedziałam, że nasze prawo na to pozwala, kiedy więź partnerska wciąż istnieje.
Elise przysunęła się bliżej do Kierana, w jej oczach błyszczało ledwie skrywane zwycięstwo. — Jaka szkoda — zamruczała, a z każdego słowa kapała udawana litość. — Luna, która nawet nie potrafi dać swojemu Alfie dziecka.
Wataha patrzyła w ciężkiej ciszy. Nikt nie odezwał się w jej obronie. Ani jeden obrońca nie zrobił kroku do przodu.
Kieran wreszcie odwrócił się do niej, a jego bursztynowe oczy — oczy, w których kiedyś potrafiła się zatracić — były teraz zimne i osądzające. — Nigdy nie byłaś dość silna — powiedział, a każde słowo było jak nóż wsuwający się między jej żebra. — Nigdy dość godna. A teraz jesteś bezpłodna.
W sali zapadła zabójcza cisza.
Laura poczuła, jak coś pęka jej w piersi — nie serce, tylko coś głębszego, bardziej pierwotnego. Więź partnerska, rozciągnięta do granic przez miesiące ignorowania, zadrżała na krawędzi zerwania.
Dała temu mężczyźnie wszystko. Swoją siłę. Wolność i przyszłość.
A tak odpłacił za jej oddanie.
Prawda uderzyła w nią z nagłą jasnością: Kieranowi nie zależało.
Nigdy mu nie zależało.
I gdy Laura stała samotnie przed watahą, która kiedyś była jej rodziną, otoczona spuszczonymi spojrzeniami i tchórzliwą ciszą, zrozumiała to z nagłą, oślepiającą wyrazistością.
Nigdy nie będzie.
Ale może — pomyślała, kiedy coś dzikiego i niebezpiecznego poruszyło się w niej —
Ja też nie powinnam.
Ostatnie Rozdziały
#162 Rozdział 6: Konwergencja II
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#161 Rozdział 5: Konwergencja
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#160 Rozdział 4: Cena wolności II
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#159 Rozdział 3: Cena wolności
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#158 Rozdział 2: Łamanie łańcuchów
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#157 Rozdział 1: Punkt przełomowy
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#156 Rozdział bonusowy: Echa w czasie
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#155 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#154 Rozdział 154
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#153 Rozdział 153
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?












