Rozdział 102

Pięść Dantego uderzyła z hukiem w najbliższe drzewo. Kora pękła pod uderzeniem. Z jego kostek kapała krew, ale zdawał się tego nie zauważać.

— Gdzie ona jest? — ryknął do Nikolai. — Powiedz mi, gdzie ją zabrali!

Nikolai wciąż klęczał w ziemi. Jego zielone oczy były puste. Zagubione.

— Nie wiem — ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie