Rozdział 108

Szpony wyrzutka przeorały żebra Dantego. Krew przesiąkła mu koszulę.

Przegrywał. I to sromotnie.

Dziesięciu wyrzutków otoczyło jego i Kerę na leśnej polanie. Tropili wilki cienia, kiedy to wyrzutki znaleźli ich pierwsi.

Dante zamachnął się mieczem, ale chybił. Jego ruchy robiły się coraz bardziej...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie