Rozdział trzydziesty czwarty

Pogoda zmieniła się dokładnie tak, jak przewidziała Laura. Deszcz lał z nieba godzinami, przemoczył ich płaszcze z kapturem i zamienił ścieżkę w śliskie błoto. W południe wszyscy byli już przemoczeni do suchej nitki i nieszczęśliwi, ale Dante parł naprzód bez słowa skargi, więc nikt inny nie odważył...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie