Rozdział 111

PERSPEKTYWA ELIZY

Stałam cicho obok Aleksandra, gdy usłyszałam kobiecy głos. Kto to był?

I wtedy pojawiła się ona.

Piękna kobieta szła w naszym kierunku, jakby należała do tego miejsca.

Miała na sobie królewski strój — głęboki fiolet przeszywany złotymi nićmi, które migotały w promieniach słońc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie