Rozdział 114

PERSPEKTYWA ELIZY

Następnego ranka obudziłam się bardzo wcześnie.

Nie spałam dobrze. Prawie wcale. Nawet mając ramiona Aleksandra wokół siebie - coś, co zawsze przynosiło mi spokój i zazwyczaj ułatwiało zasypianie - ledwo mogłam zamknąć oczy.

Dlaczego?

Bo za każdym razem, gdy je zamykałam, widziałam...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie