Rozdział 116

PERSPEKTYWA ELIZY

Droga do mojego stada była mi znajoma, ale tym razem wydawała się cięższa.

Ryan siedział przede mną, bezpiecznie wtulony w moje ramiona.

Nie mówił wiele, ale czułam, jak mocno się mnie trzymał. Ciepło jego małego ciała przy moim poruszało coś ochronnego we mnie.

Był taki mały. Zbyt...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie