Rozdział 149

PERSPEKTYWA ELIZY

Wiatr pustyni kąsał moją twarz, gdy kucałam nisko przy zewnętrznym pierścieniu obozu patrolowego. Byłam z patrolem granicznym Królestwa Wydm zaledwie od dziesięciu dni, a już moje kończyny bolały od upału, wymuszonych marszów i ćwiczeń. Zostałam mianowana na szefa jednostek patrolo...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie