Rozdział 259

PUNKT WIDZENIA TRZECIEJ OSOBY

Memphis stał dumnie przy bramach zamku. Jego uśmiech był powolny i szyderczy. Nie drgnął na warczenie, uniesione bronie ani gniew promieniujący z grupy przed nim.

Nic nie wydawało się go ruszać.

"No proszę, no proszę," powiedział. "Co za żałosna grupa ratunkowa. Powiedz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie