Rozdział 278

PERSPEKTYWA MEMPHISA

Ciało Alistaira osunęło się. Jego kolana uderzyły o pokruszony kamień z takim impetem, że usłyszałem trzask jego kości.

Krew rozlewała się pod nim. Jego magia gasła, jak świeca, która zaraz miała zgasnąć.

Wyglądał tak żałośnie i słabo.

Widok ten sprawił, że poczułem satysfakcję....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie