Rozdział 119 Jenna, Traktuję cię dobrze, żeby nie zasłużyć na łzy

„Ethan? Ethan? Odezwij się! Nie strasz mnie…”

W tym całym zamieszaniu dłoń Jenny niespodziewanie musnęła coś ciepłego i mokrego na ramieniu Ethana.

Krew.

„Krew… tyle krwi… nie… nie…”

W głowie zrobiła jej się pustka. Łzy popłynęły ciurkiem po policzkach.

„Ethan! Obudź się! Spójrz na mnie! Proszę...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie