Zimna Żona, Ukryte Dziecko

Zimna Żona, Ukryte Dziecko

Harper · Zakończone · 312.9k słów

1.1k
Gorące
112.1k
Wyświetlenia
6.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Pięć lat w zimnym małżeństwie zrobiło ze mnie obcą we własnym domu.

Lekceważona, niekochana, w końcu uciekłam — zabierając dziecko, o którym on nawet nie miał pojęcia.

Myślałam, że o mnie zapomni.

A tymczasem ledwie wyszłam za próg, bezwzględny prezes kompletnie postradał zmysły… i ruszył na polowanie, żeby mnie odnaleźć.

Rozdział 1

„Gratulacje, jest pani w ciąży. Ósmy tydzień.”

Jenna Mellon wyszła ze szpitala, ściskając wyniki tak mocno, że aż pobielały jej knykcie. Serce dudniło jej w klatce piersiowej, jakby chciało wyrwać się na wolność.

Po pięciu latach małżeństwa z Edwardem Russellem wreszcie mieli mieć dziecko.

Tyle że okoliczności… o tym mówiło się najtrudniej.

Przez pięć lat małżeństwa Edward nigdy jej nie dotknął. Dopiero dwa miesiące temu, kiedy wrócił do domu tak zalany w trupa, że ledwo stał na nogach, przycisnął ją do ściany w ich sypialni i pocałował z desperackim, niemal szaleńczym głodem.

Jego usta smakowały whisky — gorąco i niecierpliwie. Jego dłonie zostawiały palące ślady na każdym centymetrze jej skóry: na szyi, na obojczyku, na łuku talii. Jakby próbował zapamiętać jej ciało samym dotykiem.

Kiedy zaniósł ją na łóżko, serce Jenny o mało nie pękło. Pięć lat czekania — i wreszcie odpowiedź w tej jednej chwili.

Edward rozerwał jej koszulę nocną i wziął jej sutek do ust, zataczając językiem kółka. Jenna nie potrafiła powstrzymać cichego jęku, który wyrwał się spomiędzy warg, gdy palce wplątały się w jego włosy.

— Edward… — wydyszała jego imię jak modlitwę.

Ale on nie odpowiedział. Po prostu całował ją mocniej, a jego palce wsunęły się między jej uda i znalazły ją już mokrą. Kiedy w nią wszedł, Jenna ścisnęła go za ramiona tak mocno, że paznokcie niemal przebiły skórę.

Poruszał się szorstko i zachłannie, a każde głębokie pchnięcie sprawiało, że jej ciało zaciskało się na nim. Czuła każdy jego ruch w sobie, każde napięcie, jak trafia w to wrażliwe miejsce, rozsyłając po całym jej ciele elektryczne impulsy rozkoszy.

— Spójrz na mnie — wyszeptała z trudem, zdesperowana, żeby ta chwila była prawdziwa.

Edward opuścił wzrok, ale jego oczy były nieobecne, rozmyte, jakby patrzył przez nią na kogoś innego.

— Jesteś taka piękna… — wymamrotał.

Potem Edward zmienił ich pozycję, unieruchomił jej nadgarstki nad głową i zaczął wchodzić w nią z jeszcze większą siłą. Stelaż łóżka skrzypiał przy każdym mocnym pchnięciu, a oddech Jenny rozsypał się w urywane, łapczywe sapnięcia.

— Mocniej… — szepnęła przy jego uchu, oplatając nogami ciasno jego biodra.

Spełnił to bez wahania, a każde uderzenie przesuwało jej ciało wyżej po prześcieradłach. Rozkosz narastała i narastała, zwijała się ciasnym węzłem w dole brzucha, aż Jenna miała wrażenie, że zaraz się rozsypie na kawałki.

Orgazm spadł na nią jak fala z Bałtyku podczas sztormu, a jej wnętrze zacisnęło się na nim, wciągając go ze sobą za krawędź.

Gdy Edward spuścił się w niej, wyrwał mu się niski, gardłowy jęk i osunął się na nią.

Potem Jenna wtuliła się w jego pierś, słuchając jego mocnego, równego bicia serca.

Nawet teraz, kiedy do tego wracała, wciąż wydawało się piękne.

Nigdy by nie przypuszczała, że jeden raz wystarczy, żeby zajść w ciążę.

Jenna nie mogła się doczekać, żeby powiedzieć Edwardowi tę wiadomość.

Kiedy wróciła do Russell Manor, gosposia poinformowała ją, że Edward jest w gabinecie i wydał stanowcze polecenie, żeby mu nie przeszkadzać.

Ale Jenna nie umiała się powstrzymać. Na palcach weszła na górę i podeszła do drzwi gabinetu, uniosła rękę, żeby zapukać—

Zza szpary w drzwiach dobiegł przytłumiony jęk.

Ręka Jenny zamarła w pół ruchu. Znała ten dźwięk aż za dobrze.

To był ten sam dźwięk, który Edward wydał tamtej nocy dwa miesiące temu — niski, chropawy, pierwotny.

Do jej głowy wpełzła niepokojąca myśl.

Dlaczego?

Dlaczego miałby zaspokajać swoje potrzeby sam, zamiast przyjść do niej?

Jenna wstrzymała oddech i zajrzała przez szparę w drzwiach.

W gabinecie panował półmrok. Edward siedział w fotelu biurowym tyłem do drzwi, a jego ramiona unosiły się i opadały. Jedną dłonią ściskał podłokietnik, a druga poruszała się w równym rytmie. W uniesionej ręce trzymał fotografię.

Jenna nie była w stanie rozpoznać, co jest na zdjęciu, ale słyszała coraz bardziej poszarpany oddech Edwarda i imię, które wyrwało się z głębi jego gardła:

— Jenny…

Ciało Jenny zesztywniało od stóp do głów.

Tamtej nocy, nawet kompletnie urżnięty do nieprzytomności, Edward wyszeptał jej do ucha tamto imię. „Jenny… Jenny…” Raz za razem, z czułością i tęsknotą, jakiej nigdy wcześniej u niego nie słyszała.

Ona miała na imię Jenna — tylko jedna literka różnicy od Jenny.

Wtedy pomyślała, że to jakieś jego pieszczotliwe przezwisko dla niej.

Teraz wyglądało na to, że się myliła.

Bo nawet tamtej nocy Edward nigdy nie patrzył na nią z takim wyrazem wielkiej miłości, jaki widziała teraz na jego twarzy.


Jenna po cichu wycofała się do ich sypialni, zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.

W myślach cofnęła się do ich małżeństwa.

Pięć lat temu matka Edwarda, Samantha, zmusiła go, żeby się z nią ożenił, bo mama Jenny była najbliższą przyjaciółką Samanthy. Jeszcze za młodu obie zawarły pakt, że ich dzieci kiedyś staną na ślubnym kobiercu.

Później rodzina Mellonów zbankrutowała, a na łożu śmierci matka Jenny powierzyła ją Samanthcie.

Żeby dotrzymać wierności zmarłej przyjaciółce, Samantha dopięła małżeństwa mimo sprzeciwu wszystkich dookoła.

Wszyscy plotkowali za jej plecami: że Jenna wspięła się po drabinie towarzyskiej, że wykorzystała „przysługę” po zmarłej matce, żeby zastawić sidła na Edwarda.

Może od początku mieli rację.

Dwadzieścia minut później Edward wszedł do środka.

Miał na sobie grafitowy, jedwabny szlafrok, a jego wysoka sylwetka poruszała się z wyważoną, niemal chłodną gracją. Poza delikatnym rumieńcem, który wciąż barwił mu policzki, wyglądał dokładnie jak zawsze — spokojny, opanowany, nie do odczytania.

— Co jest? — głos Edwarda odezwał się nad nią. — Wyglądasz okropnie.

— Nic mi nie jest. — Jenna wymusiła uśmiech. — Po prostu trochę jestem zmęczona.

— Nie byłaś dziś w szpitalu? — Edward usiadł na skraju łóżka. — Co powiedział lekarz?

Serce Jenny dudniło jak bęben.

W kieszeni miała wynik badania ciążowego. Chciała go zaskoczyć tą wiadomością, ale teraz nie wiedziała, czy w ogóle powinna mu cokolwiek mówić.

Jeśli serce Edwarda należało do innej kobiety, to co to dziecko miałoby dla niego znaczyć?

— Po prostu niski cukier — powiedziała Jenna. — Nic poważnego.

Edward wyjął z kieszeni małe pudełeczko w charakterystycznym, tiffany’owskim błękicie i postawił je na stoliku nocnym. W środku była bransoletka — wzór trochę niemodny, pewnie sprzed kilku lat.

— Nie mówiłaś, że lubisz tę bransoletkę? — ton Edwarda był płaski.

Jenna wpatrywała się w bransoletkę.

— Dziękuję — powiedziała cicho.

Pewnie nawet nie pamiętał, że ostatnim razem wspominała o niebieskim naszyjniku, nie o bransoletce.

— Przez najbliższe parę dni mam parę spraw do ogarnięcia — powiedział Edward, wstając i wyciągając ubrania z szafy. — Mogę nie wracać na noc. Jak mama zapyta, kryj mnie.

Nagle bransoletka nabrała sensu — łapówka.

— Rozumiem — szepnęła Jenna.

Po tych słowach Edward wszedł do łazienki, żeby się przebrać.

Gdy wyszedł, włosy miał ułożone idealnie, a od niego bił ledwo wyczuwalny zapach wody kolońskiej.

Jenna aż znieruchomiała. Rzadko kiedy przykładał aż tyle starań do wyglądu. Czy on się z kimś dziś spotykał?

Zanim zdążyła zapytać, Edward już zniknął.


Kiedy Edward wyszedł, Jenna usiadła na łóżku.

Nie mogła przestać myśleć o tym zdjęciu w gabinecie. Musiała je zobaczyć.

Gdy dotarła do gabinetu, długo przetrząsała biurko, aż w końcu znalazła fotografię w szufladzie.

Ręce Jenny drżały, kiedy ją podniosła, a serce runęło jej w lodowatą przepaść.

Kobieta na zdjęciu nie była nią.

To była fotografia pary. Kobieta miała na sobie strój jeździecki, była wysoka i wyrazista, z łagodnym, słodkim uśmiechem.

A obok niej stał jej mąż, Edward.

Edward obejmował ją ramieniem za barki, a oboje promienieli do obiektywu prawdziwą radością.

To był wyraz twarzy, którego Jenna nigdy u Edwarda nie widziała.

Zawsze myślała, że on po prostu taki jest — zimny i zdystansowany. Nie wiedziała, że potrafi wyglądać tak jasno, beztrosko, jakby świat nie miał do niego dostępu.

Zdjęcie wyglądało na stare — na twarzy Edwarda wciąż było coś z młodzieńczej niewinności.

Jenna odwróciła fotografię i na odwrocie znalazła linijkę drobnego pisma.

[Mojej ukochanej Edwardowi. Z miłością, Jennifer.]

Jennifer…

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

296.5k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

251.3k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

266.2k Wyświetlenia · W trakcie · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Uzależniony od Niej

Uzależniony od Niej

130.1k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Przez trzy lata robiłam wszystko, aby zdobyć serce Aleksandra, tylko po to, by skończyć z nieuleczalnym rakiem i druzgocącą wiadomością, że jego pierwsza miłość wraca do domu.

Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.

Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.

Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

812.3k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zły Alfa

Zły Alfa

175.5k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

280.9k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.7k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

507.1k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.