Zimna Żona, Ukryte Dziecko

Zimna Żona, Ukryte Dziecko

Harper · W trakcie · 257.6k słów

1.1k
Gorące
70k
Wyświetlenia
5.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Pięć lat w zimnym małżeństwie zrobiło ze mnie obcą we własnym domu.

Lekceważona, niekochana, w końcu uciekłam — zabierając dziecko, o którym on nawet nie miał pojęcia.

Myślałam, że o mnie zapomni.

A tymczasem ledwie wyszłam za próg, bezwzględny prezes kompletnie postradał zmysły… i ruszył na polowanie, żeby mnie odnaleźć.

Rozdział 1

„Gratulacje, jest pani w ciąży. Ósmy tydzień.”

Jenna Mellon wyszła ze szpitala, ściskając wyniki tak mocno, że aż pobielały jej knykcie. Serce dudniło jej w klatce piersiowej, jakby chciało wyrwać się na wolność.

Po pięciu latach małżeństwa z Edwardem Russellem wreszcie mieli mieć dziecko.

Tyle że okoliczności… o tym mówiło się najtrudniej.

Przez pięć lat małżeństwa Edward nigdy jej nie dotknął. Dopiero dwa miesiące temu, kiedy wrócił do domu tak zalany w trupa, że ledwo stał na nogach, przycisnął ją do ściany w ich sypialni i pocałował z desperackim, niemal szaleńczym głodem.

Jego usta smakowały whisky — gorąco i niecierpliwie. Jego dłonie zostawiały palące ślady na każdym centymetrze jej skóry: na szyi, na obojczyku, na łuku talii. Jakby próbował zapamiętać jej ciało samym dotykiem.

Kiedy zaniósł ją na łóżko, serce Jenny o mało nie pękło. Pięć lat czekania — i wreszcie odpowiedź w tej jednej chwili.

Edward rozerwał jej koszulę nocną i wziął jej sutek do ust, zataczając językiem kółka. Jenna nie potrafiła powstrzymać cichego jęku, który wyrwał się spomiędzy warg, gdy palce wplątały się w jego włosy.

— Edward… — wydyszała jego imię jak modlitwę.

Ale on nie odpowiedział. Po prostu całował ją mocniej, a jego palce wsunęły się między jej uda i znalazły ją już mokrą. Kiedy w nią wszedł, Jenna ścisnęła go za ramiona tak mocno, że paznokcie niemal przebiły skórę.

Poruszał się szorstko i zachłannie, a każde głębokie pchnięcie sprawiało, że jej ciało zaciskało się na nim. Czuła każdy jego ruch w sobie, każde napięcie, jak trafia w to wrażliwe miejsce, rozsyłając po całym jej ciele elektryczne impulsy rozkoszy.

— Spójrz na mnie — wyszeptała z trudem, zdesperowana, żeby ta chwila była prawdziwa.

Edward opuścił wzrok, ale jego oczy były nieobecne, rozmyte, jakby patrzył przez nią na kogoś innego.

— Jesteś taka piękna… — wymamrotał.

Potem Edward zmienił ich pozycję, unieruchomił jej nadgarstki nad głową i zaczął wchodzić w nią z jeszcze większą siłą. Stelaż łóżka skrzypiał przy każdym mocnym pchnięciu, a oddech Jenny rozsypał się w urywane, łapczywe sapnięcia.

— Mocniej… — szepnęła przy jego uchu, oplatając nogami ciasno jego biodra.

Spełnił to bez wahania, a każde uderzenie przesuwało jej ciało wyżej po prześcieradłach. Rozkosz narastała i narastała, zwijała się ciasnym węzłem w dole brzucha, aż Jenna miała wrażenie, że zaraz się rozsypie na kawałki.

Orgazm spadł na nią jak fala z Bałtyku podczas sztormu, a jej wnętrze zacisnęło się na nim, wciągając go ze sobą za krawędź.

Gdy Edward spuścił się w niej, wyrwał mu się niski, gardłowy jęk i osunął się na nią.

Potem Jenna wtuliła się w jego pierś, słuchając jego mocnego, równego bicia serca.

Nawet teraz, kiedy do tego wracała, wciąż wydawało się piękne.

Nigdy by nie przypuszczała, że jeden raz wystarczy, żeby zajść w ciążę.

Jenna nie mogła się doczekać, żeby powiedzieć Edwardowi tę wiadomość.

Kiedy wróciła do Russell Manor, gosposia poinformowała ją, że Edward jest w gabinecie i wydał stanowcze polecenie, żeby mu nie przeszkadzać.

Ale Jenna nie umiała się powstrzymać. Na palcach weszła na górę i podeszła do drzwi gabinetu, uniosła rękę, żeby zapukać—

Zza szpary w drzwiach dobiegł przytłumiony jęk.

Ręka Jenny zamarła w pół ruchu. Znała ten dźwięk aż za dobrze.

To był ten sam dźwięk, który Edward wydał tamtej nocy dwa miesiące temu — niski, chropawy, pierwotny.

Do jej głowy wpełzła niepokojąca myśl.

Dlaczego?

Dlaczego miałby zaspokajać swoje potrzeby sam, zamiast przyjść do niej?

Jenna wstrzymała oddech i zajrzała przez szparę w drzwiach.

W gabinecie panował półmrok. Edward siedział w fotelu biurowym tyłem do drzwi, a jego ramiona unosiły się i opadały. Jedną dłonią ściskał podłokietnik, a druga poruszała się w równym rytmie. W uniesionej ręce trzymał fotografię.

Jenna nie była w stanie rozpoznać, co jest na zdjęciu, ale słyszała coraz bardziej poszarpany oddech Edwarda i imię, które wyrwało się z głębi jego gardła:

— Jenny…

Ciało Jenny zesztywniało od stóp do głów.

Tamtej nocy, nawet kompletnie urżnięty do nieprzytomności, Edward wyszeptał jej do ucha tamto imię. „Jenny… Jenny…” Raz za razem, z czułością i tęsknotą, jakiej nigdy wcześniej u niego nie słyszała.

Ona miała na imię Jenna — tylko jedna literka różnicy od Jenny.

Wtedy pomyślała, że to jakieś jego pieszczotliwe przezwisko dla niej.

Teraz wyglądało na to, że się myliła.

Bo nawet tamtej nocy Edward nigdy nie patrzył na nią z takim wyrazem wielkiej miłości, jaki widziała teraz na jego twarzy.


Jenna po cichu wycofała się do ich sypialni, zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.

W myślach cofnęła się do ich małżeństwa.

Pięć lat temu matka Edwarda, Samantha, zmusiła go, żeby się z nią ożenił, bo mama Jenny była najbliższą przyjaciółką Samanthy. Jeszcze za młodu obie zawarły pakt, że ich dzieci kiedyś staną na ślubnym kobiercu.

Później rodzina Mellonów zbankrutowała, a na łożu śmierci matka Jenny powierzyła ją Samanthcie.

Żeby dotrzymać wierności zmarłej przyjaciółce, Samantha dopięła małżeństwa mimo sprzeciwu wszystkich dookoła.

Wszyscy plotkowali za jej plecami: że Jenna wspięła się po drabinie towarzyskiej, że wykorzystała „przysługę” po zmarłej matce, żeby zastawić sidła na Edwarda.

Może od początku mieli rację.

Dwadzieścia minut później Edward wszedł do środka.

Miał na sobie grafitowy, jedwabny szlafrok, a jego wysoka sylwetka poruszała się z wyważoną, niemal chłodną gracją. Poza delikatnym rumieńcem, który wciąż barwił mu policzki, wyglądał dokładnie jak zawsze — spokojny, opanowany, nie do odczytania.

— Co jest? — głos Edwarda odezwał się nad nią. — Wyglądasz okropnie.

— Nic mi nie jest. — Jenna wymusiła uśmiech. — Po prostu trochę jestem zmęczona.

— Nie byłaś dziś w szpitalu? — Edward usiadł na skraju łóżka. — Co powiedział lekarz?

Serce Jenny dudniło jak bęben.

W kieszeni miała wynik badania ciążowego. Chciała go zaskoczyć tą wiadomością, ale teraz nie wiedziała, czy w ogóle powinna mu cokolwiek mówić.

Jeśli serce Edwarda należało do innej kobiety, to co to dziecko miałoby dla niego znaczyć?

— Po prostu niski cukier — powiedziała Jenna. — Nic poważnego.

Edward wyjął z kieszeni małe pudełeczko w charakterystycznym, tiffany’owskim błękicie i postawił je na stoliku nocnym. W środku była bransoletka — wzór trochę niemodny, pewnie sprzed kilku lat.

— Nie mówiłaś, że lubisz tę bransoletkę? — ton Edwarda był płaski.

Jenna wpatrywała się w bransoletkę.

— Dziękuję — powiedziała cicho.

Pewnie nawet nie pamiętał, że ostatnim razem wspominała o niebieskim naszyjniku, nie o bransoletce.

— Przez najbliższe parę dni mam parę spraw do ogarnięcia — powiedział Edward, wstając i wyciągając ubrania z szafy. — Mogę nie wracać na noc. Jak mama zapyta, kryj mnie.

Nagle bransoletka nabrała sensu — łapówka.

— Rozumiem — szepnęła Jenna.

Po tych słowach Edward wszedł do łazienki, żeby się przebrać.

Gdy wyszedł, włosy miał ułożone idealnie, a od niego bił ledwo wyczuwalny zapach wody kolońskiej.

Jenna aż znieruchomiała. Rzadko kiedy przykładał aż tyle starań do wyglądu. Czy on się z kimś dziś spotykał?

Zanim zdążyła zapytać, Edward już zniknął.


Kiedy Edward wyszedł, Jenna usiadła na łóżku.

Nie mogła przestać myśleć o tym zdjęciu w gabinecie. Musiała je zobaczyć.

Gdy dotarła do gabinetu, długo przetrząsała biurko, aż w końcu znalazła fotografię w szufladzie.

Ręce Jenny drżały, kiedy ją podniosła, a serce runęło jej w lodowatą przepaść.

Kobieta na zdjęciu nie była nią.

To była fotografia pary. Kobieta miała na sobie strój jeździecki, była wysoka i wyrazista, z łagodnym, słodkim uśmiechem.

A obok niej stał jej mąż, Edward.

Edward obejmował ją ramieniem za barki, a oboje promienieli do obiektywu prawdziwą radością.

To był wyraz twarzy, którego Jenna nigdy u Edwarda nie widziała.

Zawsze myślała, że on po prostu taki jest — zimny i zdystansowany. Nie wiedziała, że potrafi wyglądać tak jasno, beztrosko, jakby świat nie miał do niego dostępu.

Zdjęcie wyglądało na stare — na twarzy Edwarda wciąż było coś z młodzieńczej niewinności.

Jenna odwróciła fotografię i na odwrocie znalazła linijkę drobnego pisma.

[Mojej ukochanej Edwardowi. Z miłością, Jennifer.]

Jennifer…

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

707.8k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

596.9k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

421.5k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

396.5k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

734.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

424.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

270.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

268.9k Wyświetlenia · W trakcie · Honeybird
Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

372.7k Wyświetlenia · W trakcie · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.